Thousand Sons – moja ekipa do Kill Teama.

Z racji tego że Zabij Ekipa jest ostatnio mocno na czasie (a moi orkowie do wpisu o konwersjach są rozgrzebani od dwóch miesięcy), dzisiaj opowiadam o swoich popielniczkach i tzaangorach oraz ich przygodach w giewukowym skirmishu!

Decyzja o graniu Tysiącem Synów (tak naprawdę to piątką) zapadła głównie pod wpływem emocjonalnego przywiązania do egipskich klimatów, niezrealizowanych planów grania TSami w Warhammerze 40k (i Horus Heresy…) i posiadania prawie skończonego unitu Rubrików w towarzystwie całego stadka Tzaangorów. Tu wreszcie mogłem złożyć grywalną ekipę, bez odrywania się od innych malarskich projektów.

Prosy i Kony

Gdy w klubie pojawił się podręcznik, ja (i wielu innych zainteresowanych tematem) zaczęliśmy rozkminiać pierwsze rozpiski. Okazało się że w porównaniu z większością armii, moja ekipa wychodzi dosyć drogo, zwłaszcza gdy przychodziło do wykupowania broni specjalnej. Pojedynczy Rubric jest najczęściej 2-3 krotnie droższy od standardowej piechoty,  porównywalny z Primarisem i Plague Marianem i tańszy tylko od Tyranidzkich multi-woundowych robali. W związku z tym w większości przypadków, gram małą ilością modeli, co nie ułatwia potyczek na scorowanie znaczników, albo potyczek do niezdanego Break Testu.

Po drugiej stronie medalu trzeba przyznać, że Rubriki są naprawdę pancerne. Zasada All is Dust, dodaje im +1 do Save gdy dostają rany z broni z Damage 1 – spotykanej u większości modeli w Kill Teamie. Do tego Inv Save na 5+ na każdym modelu w ekipie (na Tzaangorach również). W związku z tym nawet uderzenia z plazmy, melty i power weaponów nie oznaczają pożegnania się z modelami!
W aspekcie ofensywnym, Thousand Sonsi stoją przebiciem pancerza. Praktycznie cały ich arsenał, od bolterów, przez flamery po pistolet dla czarnoksiężnika ma AP-2, co sprawia że mała ilość pestek jest kompensowana ich dużą wydajnością (jak już trafią). O ile Bolter z broni okej staje się naprawdę dobrą, to trafiający automatycznie flamer staje się naprawdę potworny. Co więcej, Sonsi są jedną z dwóch armii z dostępem do psioniki. Możliwość wbijania Mortal Woundów, mimo swoich ograniczeń, nie tylko pozwala na bardzo skuteczną eliminację modeli przeciwnika, ale również posiada aspekt psychologicznego terroru :P.

 

Rozpiska nr 1 – aktualnie grana

Po zachwaleniu frakcji, chciałbym podkreślić że jestem ektremalnym klimaciarzem, na dowód czego pokusiłem się wygenerowanie backstory i imion dla mojej załogi (korzystając z tabelek w podręczniku)!
Zawierzając wyniki Tzeentchowi, mój Kill Team jest grupą demonologów, którzy swoimi poczynaniami mają służyć przerywaniu bariery dzielącej rzeczywistość od Warpu, tworząc przesmyki dla demonicznych pomiotów Tzeentcha. Do tego celu uprowadzają wyznaczonych przez swego szalonego boga osobników, którzy często nie zdają sobie sprawy ze swojej roli w Wielkim Planie. Wszyscy członkowie drużyny mają obsesję na punkcie liczby 9, zarówno w sprawach tak banalnych, jak ilość magicznych kamieni w kosturze czarnoksiężnika, wystrzelonych kul w serii czy wielokrotności odmówienia bluźnieczego psalmu, po ilości piór wbitych w oczy ofiary,  grupę ludzi która musi stoczyć bratobójczą walkę o przeżycie po przemianie w muntanty czy ilość ciał ułożonych w runę Tzeentcha przez zniknięciem z planety. Marines z tej osobliwej grupy stopniowo tracą kontakt z rzeczywistością, a ich dusze wracają do warpu, pozostawiając swoje “naczynia” w bezruchu lub poruszające się (pozornie!) bez celu.

Leader - Aspiring Sorcerer - Apophitar Apophontar (18 pkt)
Force Stave, Warpflame Pistol

Combat - Rubric Marine - Phael Rhan (16 pkt)
Inferno Boltgun


Demolitionist - Rubric Marine - Ankhu Rhan (20 pkt)
Warpflamer 

Zealot - Twistbray - Viryx (8 pkt)
Tzaangor Blades

Rubric Marine Gunner - Kalophis P'tra (20 pkt)
Soulreaper Cannon

Rubric Marine - Basteq Takar (17 pkt)
Inferno Boltgun, Icon of Flame

Miałem okazję zagrać nimi trzy gry, ligową potyczkę z CSMami i towarzyskie starcia z Grey Knightami i Death Guardem, wszystkie udało mi się zakończyć zwycięstwem.

Apophitar Apophontar – Lider, w każdej z gier zdał egzamin, zdejmując samodzielnie 1-2 modele wykorzystując psionikę, skutecznie blokując czarowanie Grey Knightów i nawet udało mu się rozwalić innego heretyka w CC, wykorzystując często niedoceniany przez przeciwnika Force Stave (S+2, AP-1, D3). Poświęcenie 1 pkt na ręczny flamer skutecznie odstraszało przeciwników przed szarżowaniem go. Ważnym osiągnięciem było nie stracenie go w pierwszej turze, jak miałem w zwyczaju w pierwszych grach. Osiągnięcie tego było możliwe dzięki wystawieniu dwóch równie groźnych modeli, które skutecznie odciągały uwagę od szafa.

Moja ekipa w trakcie ligowej potyczki – obrona terytorialna w Zone Mortalis Radom.

Pierwszym z nich był Ankhu Rhan – Demolitionist z Warpflamerem, który biegł agresywnie do przodu w asyście Twistbraya (który w razie czego robił za żywy obscure), waląc autohitami raniącymi na +1 z AP-2. Dzięki automatycznemu trafianiu nie bolą wbite flesh woundy, co przedłuża serwowane wrogowi inferno.
Drugim był nie-specjalizowany (ewentualnie można mu wrzucić Heavy na korzystanie ze stratagema dającego 1 strzał ekstra) Ruibric Gunner Kalophis P’tra  z Soulreaper Cannonem – minigunem z bardzo sytym profilem: Heavy 4, S5, AP-3, D1.  Ten gość stał sobie w ruince i kosił wrogich gości z dobrą bronią. Okazał się również ulubionym celem przeciwników, dożywając tylko raz drugiej tury. Boli jedynie brak typowo marinsowego Transhuman Physiology (ignorowanie 1 flesh wounda na potrzeby trafiania) na Rubrikach, ale jest to uzasadnione fluffowo (brak ciała :P).
Dopełnieniem ekipy było dwóch Rubrików z Inferno Boltgunami (w  tym jeden z Icon of Flame, drugi z Combatowym specem który agresywniej wyskakiwał do przodu, zbierając ewentualne szarże), którzy po prostu pstrykali pestkami z AP-2. Był też wspomniany wcześniej Twistbray, którego zadaniem było związanie czegoś szarżą, robienie za żywą tarczę i wypełnienie rozpiski.

Dzięki wyporności gwarantowanej przez Invy, dodatkowy save na Rubric Marines i bardzo skuteczne ataki (dobre przebicie i mortal woundy), mała liczba modeli nie była tak karcąca i moi przeciwnicy, mimo liczebnej przewagi, w każdym przypadku jako pierwsi zaczynali zdawać Break Testy. 

Rozpiska nr 2 – teoretyczny klimat na przyszłość

Aby zrobić jeszcze bardziej klimatyczną rozpiskę pasującą do wygenerowanego backstory, planuję przyciąć liczbę rubrików, zrezygnować z przynajmniej jednej broni specjalnej i złożyć Kill Team z 9 modeli (obsesja na punkcie świętej liczby Tzeentcha), z dużą ilością Tzaangorów (Demagogowie).

Leader - Aspiring Sorcerer - Apophitar Apophontar (18 pkt)
Force Stave, Warpflame Pistol

Demolitionist - Rubric Marine - Ankhu Rhan (20 pkt)
Warpflamer 

Zealot - Twistbray - Viryx (8 pkt)
Tzaangor Blades

Combat - Tzaangor - Sethe (7 pkt)
Tzaangor Blades

Rubric Marine - Basteq Takar (17 pkt)
Inferno Boltgun

Tzaangor (10 pkt)
Tzaangor Blades, Brayhorn

Tzaangor (7 pkt)
Tzaangor Blades

Tzaangor (7 pkt)
Tzaangor Blades

Tzaangor (7 pkt)
Tzaangor Blades

Wbrew pozorom combatowa armia Tzeentcha może mieć rację bytu! Dalej wszystko biega z invami, bije S4, AP1, D1, Aspiring Sorc ciska mortal woundami, a gość z Warpflamerem w 99% umiera w pierwszej rundzie :P. Niebawem planuję ją przetestować i z pewnością pochwalę się efektami!

Na dziś koniec tego krótkiego wpisu, niebawem zapewne więcej Kill Teamowych tematów, zwłaszcza że mocno przygotowuję się do premiery Rogue Tradera! Bomba cześć!

żródło: Warhammer Commiunity – TE MODELE <3

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *