Personalizowana Zabij Ekipa – Grey Knights od zera

Wielokrotnie planowałem rozpoczęcie przygody ze światem WH40k, jednak zawsze kończyło się jedynie na pomysłach. Perspektywa inwestowania w kolejną armię oraz malowania góry modeli przy wiecznym braku czasu nie zachęcała do kolejnego systemu. Szczęśliwie na horyzoncie pojawiła się Zabij Ekipa… znaczy Kill Team!

Z serii: najlepsze tłumaczenia.

Perspektywa grania niewielką bandą, z personalizowanymi zasadami każdego z członków drużyny od razu przypada do gustu. Podobnie cena wejścia – decydując się na Grey Knights wystarczyła mi połowa boxa, wycenionego przez GW na 180zł. Tyle wystarczy do zmontowania dwóch pełnych ekip Szaraków lub zapewnienia sobie alternatywnych  wersji uzbrojenia nawet bez potrzeby magnesowania.

Tyle dobroci za taką cenę! A to dopiero początek…

Oczywiście złożenie bandy bezpośrednio z pudła nie wchodziło w grę. Przy pięciu (tak, dosłownie pięciu) modelach w drużynie nie mogłem odpuścić okazji na stworzenie czegoś wyróżniającego się spośród zwykłych Grey Knights. Pomógł w tym Kromlech, wypuszczając niedawno świetny zestaw bitsów sygnowany nazwą “Dragonborn”. Od razu stwierdziłem, że to jest to! Oczami wyobraźni widziałem elitarną ekipę łączącą w sobie świat 40k i fantasy, jak chociażby seria The Elder Scrolls (neeerd!). Dorwałem więc wybrane bitsy, zakupiłem pudło GK w lokalnym sklepie i zabrałem się do pracy.

Seria plecaków, sztandary dostali dowódca i dwóch “przybocznych”.

Naramienniki w smocze łuski i wzory, które wymieszałem na swoich modelach.

5 różnych głów, dzięki czemu każdy Grey Knight wygląda zupełnie inaczej.

Przed rozpoczęciem sklejania modeli zaplanowałem dokładnie jak mają być uzbrojone. Pomógł mi w tym klubowy Michaszek (jednocześnie pokazując mi jak grać w Zabij Ekipę) i ostateczny zestaw wygląda następująco:
– Justicar (leader) – Deamon Hammer
– Grey Knight Gunner – Incinerator
– Grey Knight Gunner (heavy) – Psycannon
– Grey Knight (Combat) – Force Halberd
– Grey Knight (Zealot) – Force Sword

Czy jest to optymalne złożenie – pewnie nie, ale zdecydowanie wygląda świetnie. Tak czy inaczej z taką bandą rozpocząłem swoją przygodę z Kill Teamem – jednocześnie biorąc udział w kampanii organizowanej przez FGB.

Dobre rozplanowanie to podstawa – dwa razy sprawdźcie zanim coś skleicie.

Sam zestaw od Games Workshop sklejało się bardzo przyjemnie, wszystko dobrze oznaczone i czytelnie opisane. Nadlewki były niewielkie i łatwe do usunięcia. Na zdecydowany plus trzeba również ocenić bitsy Kromlecha – zarówno jakościowo, jak i w kwestii dopasowania do oryginalnego zestawu Grey Knights. Rzeźba przebija detalami te które znajdujemy na modelach, trzeba jednak pamiętać, że to żywica, więc kleić trzeba za pomocą kleju cyjanoakrylowego.

Z serii pro-tip dla początkujących – warto pokusić się o dodanie pinów w nogach modeli. Ułatwia to przyczepienie modeli w trakcie malowania, jak i do podstawki. Warto pomyśleć również o nawierceniu luf.

Tak prezentowała się dwójka strzelców przed dodaniem alternatywnych bitsów.

A tak dowódca i dwóch specjalistów do walki w zwarciu.

Już teraz widać jak prezentują się modele. Warto zadbać o różnorodność póz (odwracając chociażby korpus) i zmieniać ustawienie broni, aby jeszcze bardziej podkreślić indywidualność każdego z Zabijekipowców. Warto dodać również takie elementy, jak różne magazynki do Storm Bolterów czy dodatkowe wyposażenie – granaty, ładownice, purity seals i tym podobne. Po skończonej zabawie z plastikiem przyszedł czas na żywicę!

Dopiero teraz widać charakter drużyny, czas zapolować na demony.

Dowódca otrzymał standardowy plecak ze sztandarem, dwa różne naramienniki (w tym jeden pokryty łuskami) i smoczy hełm. Podobnie specjalista od walki w zwarciu, uzbrojony w halabardę. Zealot dostał fantastyczny hełm z “maską” i wysokim grzebieniem. Każdy z nich wyróżnia się jakimś charakterystycznym elementem, więc nie dość, że wygląda to ciekawie, to jednocześnie ułatwia szybkie rozpoznawanie modeli w trakcie gry.

Do pewnych spraw należy podchodzić z dystansem, czyli niezbędny Incinerator i Psycannon.

Tutaj sprawa była prosta – dwóch strzelców dostało tradycyjne hełmy “legionistów” Podobnie z plecakami, nie doklejałem im sztandarów żeby dodatkowo podkreślić inną rolę jaką pełnią w drużynie. Obaj wyglądają na tyle charakterystycznie, że z rozróżnieniem nie będzie problemu.

Grey Knights w pełnej okazałości, nic tylko malować!

Na tym etapie ekipa została sklejona i przygotowana do testów. Oczywiście nie mogę doczekać się malowania tych świetnych modeli, jednak na wszystko przyjdzie czas. Póki co – czas pozbyć się heretyków w FGBowej lidze, bomb hi!

Jedna odpowiedź do “Personalizowana Zabij Ekipa – Grey Knights od zera”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *