Wywiad z Przemkiem z 3DHexes

Na Chleba i Figurek poruszaliśmy już różne tematy. Od 40k, przez AoSa, naszą niechęć do 9th Age, modelarskie zakupy w Rossmanie i Trzecią Rzeszę. Dziś przyszła pora, aby rzucić nieco światła na druk w 3D! Dla wielu jest to nadal jak wycieczka do Tajlandii: egzotyczna, pełna niebezpieczeństw, z polem do spełnienia swoich dzikiej fantazji. Porozmawiamy dziś z człowiekiem który to przeżył (nie, nie wycieczkę do Tajlandii) i niedawno rozpoczął własną działalność w tej dziedzinie! Zapraszamy!

Patrząc na zdjęcie tytułowe naszego dzisiejszego wpisu można by pomyśleć, że reżyser “Czasu Apokalipsy” wziął się za drukowanie terenów do Warhammera, ale tym razem nie o niego chodzi. Mowa o Przemku Słowińskim, póki co z podobieństw do Francisa Coppoli widzimy tylko talent do tworzenia tropikalnych dżungli, nie widać natomiast pokrewieństwa z Nicolasem Cagem, aczkolwiek nie można wykluczyć, że takowe istnieje.

W takim otoczeniu “drewniakowatość” Sylvanethów i minus do hita przeciwko Driadom zaczyna mieć sens.

Dosłownie parę dni temu Przemek oficjalnie rozpoczął działalność swojej firmy – 3DHexes, która zajmuje się dystrybucją projektów do samodzielnego druku na urządzeniu zwanym drukarką 3D (kto by się spodziewał). Aktualnie w ofercie jest tylko jeden “styl” terenów, ale warszawski Bóg-Imperator druku trójwymiarowego zapewnia, że w niedalekiej przyszłości będzie można zobaczyć ich więcej 😉

Żeby nie było, nasz ambitny bohater nie jest “one-trick pony” i nie zajmuje się tylko drukiem 3D – jest też utalentowanym grafikiem, którego prace można zobaczyć na stronie Artstation. Ale koniec tego przedłużania, zapraszamy na rozmowę z Przemysławem o drukowaniu i nie tylko 😉

Mandos: Zacznijmy od początku – przygotowując się do naszej rozmowy, nie bardzo wiedziałem jak dobrze opisać Twoje twory, ale im dłużej oglądałem zdjęcia, którymi się chwaliłeś prywatnie i na Instagramie, tym mniej boję się tego słowa – oprócz bycia artystą jesteś też zapalonym graczem bitewniakowym. W jakich systemach zdarzyło Ci się rzucać kostkami?

Przemek: Zaczynałem od fascynacji Warhammerem 40k. Zdaje się, że było to w 2005 roku. Znajomy prawie namówił mnie do rozpoczęcia armii Eldarów. Myślałem jeszcze o Tau i Tyranidach. Ostatecznie zdecydowałem się na… High Elfy ;). Zaczęła się więc moja przygoda z WFB. W międzyczasie zbierałem figurki z Władcy Pierścieni, wydawane w czasopiśmie (a kto ich nie zbierał? ;)). Potem miałem sporą przerwę. Do bitewniaków wróciłem za sprawą Age of Sigmar, a obecnie wchodzę w 40k. Zdecydowanie więcej miałem do czynienia z grami RPG niż z bitewniakami.

Też pamiętam “Władcę Pierścieni – gry strategiczne w Śródziemiu”, od tej gazetki ja zacząłem moją przygodę z figurkami 😉. Z jakim RPG-ami miałeś do czynienia?

Zaczynałem od “Wiedźmina: Gry Wyobraźni” w 2001 roku. Miałem wtedy szalone 11 lat. Potem zaczęła się wielka przygoda z DnD, zarówno tym “papierowym” jak i w formie cRPG (Baldur!). W gimnazjum zorganizowałem Klub RPG w bibliotece i coraz częściej robiłem za Mistrza Gry. W międzyczasie grywałem w Wampira: Maskaradę.

Rozumiem, że do Wiedźmina przyciągnął Cię fluff, a nie mechanika rozgrywki? 😀

Zdecydowanie. Choć wtedy jeszcze nie znałem tego pojęcia ;). Siadaliśmy z kolegami na korytarzu podstawówki, ignorowaliśmy mechanikę i wczuwaliśmy się w nasze postacie. To były fajne czasy.

Powiedz mi, czy jako gra dla klimatu i immersji bardziej podobają Ci się bitewniaki czy RPGi?

Obawiam się, że klimatu i immersji nie czuję zbyt mocno podczas grania w bitewniaki. Być może przez moje nastawienie do gry – bardziej liczy się dla mnie taktyka i prowadzenie samej potyczki niż narracyjna otoczka. Choć może jest to też spowodowane tym, że właściwie nie spotkałem się z propozycją w pełni “klimatycznej” potyczki, ze szczegółowym opisem wydarzeń poprzedzających spotkanie się armii, określeniem motywów dowódców itp. Namiastkę tego poczułem właściwie raz – podczas potyczki w ramach kampanii Malign Portents.

Jaki bitewniak w tym momencie pasuje Ci najbardziej?

W tym momencie jestem nieco rozdarty. Pod względem estetycznym najbardziej podoba mi się Age of Sigmar, pod mechanicznym – 8 edycja 40k. Obecnie maluję dwie armie – Sylvaneth i T’au. Polecam posiadanie takiego kontrastu dwóch armii i systemów. 😉

Co byś zmienił w AoSie pod kątem mechaniki, a co pod względem estetycznym w “czterdziestce”, żeby przeważyć szalę?

Ciężko tutaj mówić o zmianach tak naprawdę. Te systemy mają chyba jednak inne role i inny target. W AoS nie podoba mi się wiele rzeczy, ale ciężko byłoby znaleźć idealne rozwiązanie na ich zmianę. Prosta kalka z 40k nie miałaby szansy zadziałać, bo wtedy cały system wymagałby wielu drobnych (i paru większych) modyfikacji. AoS kuleje pod względem balansu (ok, 40k też), bardzo nie podoba mi się dążenie do one-dropów i tego jak wiele “taktyk” opiera się teraz na zniszczeniu przeciwnika w pierwszej, góra drugiej turze. Mam też mieszane uczucia co do budowy armii – zaczynaliśmy od zasady “buduj armię jak chcesz, wcielaj do niej wszystko co zapragniesz”, a obecnie widzimy sporo restrykcji, w tym wymóg “battleline”. Połączenie tego z faworyzowaniem hord jest dokładnie tym, czego nie chciałem wchodząc w ten system. Z estetyką 40k jest raczej wszystko w porządku, choć na pewno nie zaszkodziłoby odświeżenie niektórych armii, na przykład Eldarów. Nowi Ynnari wyszli GW wspaniale, powinni iść za ciosem i nieco się postarać więcej takich modeli ;). Estetyka AoS podoba mi się bardziej, bo mam chyba naturalną słabość do Fantasy, elfów, smoków i innych stworzeń, których w Sigmarze nie brakuje.

Rozpoczynanie własnej firmy skupiającej się na robieniu akcesoriów do hobby wymaga sporo odwagi, co Cię skłoniło do tak śmiałego kroku?

Cóż, nie będę idealizował i wymyślał barwnych odpowiedzi. Do takiego kroku skłoniła mnie frustracja. Poprzednią pracą i tego, że nie czuję się spełniony. Chciałem robić rzeczy fajne, które osobiście mnie zainteresują, a tego nie robiłem. Na domiar złego – ja te fajne rzeczy nawet potrafiłem robić ;). Tylko nie na tym polegała moja dotychczasowa praca. Postanowiłem zaryzykować, pracę zostawić, założyć firmę i zajmować się rzeczami, z których zwyczajnie będę czuł się dumny. Nie mam tu na myśli tylko akcesoriów/scenerii do bitweniaków, ale również ilustracje, concept art i inne rzeczy, którymi zawsze chciałem się zajmować, ale nigdy nie miałem odwagi lub uważałem, że za mało umiem, by nawet myśleć o działaniu w tym kierunku.

Bardzo to szanuję, w dzisiejszych czasach trzeba odwagi, żeby założyć własną działalność, fajnie też, że czujesz się teraz spełniony 😀

Na pełne spełnienie trzeba będzie jednak trochę poczekać. Firma jest bardzo świeża, a ta najsłodsza satysfakcja przyjdzie, jak już interes nieco się rozkręci. Póki co jednak jestem pełen zapału i chęci do tworzenia fajnych rzeczy 😉

Co sprawiło, że zainteresowałeś się tematem druku 3d?

Szczerze mówiąc, to nie jestem pewny. Druk 3D odkryłem przypadkowo, jako losową zajawkę z internetu. Przez jakiś czas obserwowałem ceny drukarek oraz nowinki w tym drukowanym świecie. Zafascynowały mnie możliwości tej technologii i najzwyczajniej w świecie powiedziałem sobie “chcę to umieć, chcę to mieć”. Uzbierałem nieco kasy, kupiłem porządną drukarkę i zacząłem naukę drukowania. Na Youtube. Podstaw modelowania 3D nauczyłem się już wcześniej – na studiach.

Czyli projektowaniem zajmowałeś się już wcześniej, a drukarka pozwoliła Ci przenieść pomysły do rzeczywistości?

Tak, w zasadzie tak właśnie to zadziałało. W momencie zakupienia drukarki miałem już jakieś 3 lata doświadczenia w takich programach jak Maya, 3D-Coat i Zbrush.

A właśnie miałem pytać w razie gdyby ktoś się tym tematem zainteresował i chciał wiedzieć jakie programy opanować :D. Powiedz mi, co najczęściej Cię inspiruje gdy rozpoczynasz pracę nad nowym projektem?

Inspiruje mnie wiele rzeczy, choć nigdy nie są to rzeczy bieżące. Myślę o książkach, które przeczytałem, o grach, które przeszedłem i wryły mi się w pamięć. Szczególnie mocno inspiruje mnie twórczość Dana Simmonsa, a także takie klasyki jak Baldur’s Gate 2. Ogromny wpływ ma na mnie też Władca Pierścieni, zwłaszcza ten filmowy. Po zobaczeniu “Drużyny Pierścienia” nie mogłem się otrząsnąć. Zacząłem marzyć, by w przyszłości robić tak fajne rzeczy jak ten film.

To już wiem, z czym mi się kojarzy ta głowa, z “Władcą”! 😀

I jest to skojarzenie bardzo uzasadnione. 🙂

Jak wygląda proces tworzenia projektu od momentu wymyślenia, co zrobisz, do przyklejenia ostatniego tufta?

Wszystko zaczyna się od tradycyjnego szkicownika. Bawię się koncepcją, kształtami, staram się też na marginesie dopisać nieco “fluffu” do rzeczy, które projektuję. Potem siadam do komputera i zaczynam rzeźbić w programie 3D-Coat. Gdy model jest gotowy (albo gdy chcę go przetestować jako wersję beta), nieco go upraszczam, eksportuję jako plik STL i ładuję do slicera (w dużym skrócie – rodzaj programu, przez który musi przejść plik, nim trafi bezpośrednio do drukarki). Średniej wielkości model (10-12cm wysokości) drukuje się 5-12 godzin, w zależności od tego, jak jest skomplikowany. Możliwe jest drukowanie w dużo krótszym czasie, ale spada wtedy jakość wydruku (którą potem można nadrobić obróbką modelu). Po wyjęciu modelu z drukarki, można podjąć wiele decyzji co do jego obrabiania. Niektórzy od razu nakładają farbę, niektórzy najpierw polerują go papierem ściernym. Osobiście wolę obróbkę lotnym acetonem (działa tylko na wydruki wykonane z materiału ABS). Dzięki takiej obróbce model staje się gładki, choć czasem traci szczegóły. Następnym krokiem jest nałożenie podkładu i malowanie, tak jakbym robił to ze scenerią kupioną w sklepie. Używam raczej produktów domowej roboty – sam tworzę “ziemię”, tekstury, washe, mieszanki farb (bazowe kupowane w sklepach plastycznych, w dużych opakowaniach) i inne masy. Dzięki temu można naprawdę sporo oszczędzić.

Co Twoim zdaniem jest kluczowym elementem dobrej kompozycji terenów i elementów scenerii?

Spójność. I trójwymiarowość (wink, wink). Ustawiając stół, powinno się mieć jednak pewną koncepcję, tematykę. W scenerii, nad którą teraz pracuję, głównym motywem jest dżungla. Wszystkie moje nadchodzące w niedalekiej przyszłości projekty będą ze sobą w pewien sposób związane, by stół złożony z nich był spójny i ciekawy równocześnie. Czasem gracze chwytają tereny, które mają pod ręką, przez co potyczka rozgrywa się na zimowej macie wśród futurystycznych gotyckich katedr, budynków z czasów II wojny światowej i palm. Nie jest to otoczenie, które osobiście by mi pasowało ;). W pamięć wrył mi się szczególnie ten stół. Zdaje się, że można go podziwiać właśnie w Warhammer World. I w kilku White Dwarfach.

 

Zdarza mi się oglądać streamy Warhammer TV na Twitchu i mogę potwierdzić, że ich stoły wyglądają imponująco. Miło mi też było zauważyć podczas ostatniego General’s War, że Janek Mejor (organizator, którego bardzo serdecznie pozdrawiam) przygotował stoły w taki sposób, ze tereny pasowały tematycznie do mat, na których graliśmy. Wyglądało to wszystko świetnie, bardzo fajna inicjatywa!

Nawiasem mówiąc, Games Workshop należy pochwalić, że stara się działać w kierunku tworzenia klimatycznych stołów. Ich niedawny pakiet plansz do grania i nowych ruinek może być bardzo interesującą opcją dla graczy, którzy nie mają dużego budżetu, a chcą mieć klimatyczną płaszczyznę do grania.

To prawda, ale z drugiej strony ich najnowsza plansza do gry mnie osobiście nie przekonała do zakupu :(. Dużo bardziej by mnie interesowała gdyby miała wymiary 6’x4′.

Mnie też, ale jednak jesteśmy graczami, którzy są już nieco przyzwyczajeni do mat i terenów najwyższej jakości. Gdybym znów miał 15 lat, marne kieszonkowe i niespecjalnie ciekawe kluby do grania w okolicy, to jednak zestaw ten byłby bardzo wysoko na mojej liście zakupów ;).

To prawda, spora ilość fajnych miejsc do grania w okolicy zdecydowanie pomaga się przyzwyczaić do takiego dobrobytu. Ale wracając do tematu, co uważasz za swój najlepszy jak do tej pory projekt? Albo z jakiego stworzonego przez Ciebie elementu jesteś najbardziej zadowolony?

Jeżeli pytasz o scenerię, to ciężko powiedzieć, biorąc pod uwagę, że niedawno wystartowałem :). Póki co pierwszy Bundle, który wydałem, cieszy moje oko i fajnie wychodzi na zdjęciach. Być może w niedalekiej przyszłości uda się zrobić jakiś ciekawy battle report z jego wykorzystaniem. Ciężko mi oceniać poszczególne elementy tej paczki, ponieważ powstała ona właśnie z zamysłem używania wszystkich jej elementów na raz. Powinienem więc odpowiedzieć, że jestem najbardziej zadowolony z całej pierwszej paczki, którą udało mi się stworzyć :).

Czy jest jakaś rada bądź trick, który najbardziej wpłynął na jakość albo efektywność Twojej pracy?

Cóż, bez wątpienia mogę polecić dwie rzeczy. Zarywanie nocy przed YouTubem i kupno aerografu. Mokra paleta też się przydaje, zwłaszcza przy malowaniu 30 elementów scenerii na raz ;).

Po naszym wywiadzie zapewne będzie wiele osób, które zainteresują się domowym drukowaniem pojedynczych elementów do swoich makiet i modeli. Masz dla nich jakieś wskazówki? Na co powinni się przygotować wchodząc w świat druku 3D?

Powinni zdać sobie sprawę z tego, że podstaw drukowania można nauczyć się jeszcze nie posiadając własnej drukarki. Tu znów kłania się YouTube. Istnieje wiele kanałów, na których można dowiedzieć się wielu cennych rzeczy (które potem ułatwiają wybór drukarki i nie tylko). Warto też wiedzieć, że zabawa w drukowanie jest coraz tańsza. Powiedziałbym nawet, że jest… po prostu tania. Pod warunkiem, że posiada się własną drukarkę. Korzystanie z usług drukowania 3D w firmach, które tym się zajmują, nadal jest bardzo kosztowne.

Masz jakieś kanały, które szczególnie polecałbyś zainteresowanym drukowaniem własnej scenerii?

Polecałbym zacząć od kanału zajmującego się drukiem 3D ogólnie. Osobiście najwięcej nauczyłem się dzięki kanałowi “Maker’s Muse“, gorąco go polecam. Nawiasem mówiąc, dla osób, które obawiają się dodatkowych kosztów, związanych z kupnem modeli do druku, mam dobrą wiadomość. Istnieje kilka witryn, na których twórcy umieszczają darmowe modele, w sam raz do początkowych eksperymentów z drukarką. Można tam znaleźć prawdziwe perełki. Najlepszą (subiektywna ocena) taką witryną jest thingiverse.com. Ja też tam umieściłem kilka swoich próbek :).

Jakie są korzyści eksperymentowania z modelami z tego typu stron poza korzystną, zerową ceną?

Ludzie na ogół chcą przetestować pliki od danego twórcy, niestety mogą się zdarzyć nieprzyjemne niespodzianki – może nie mieć pojęcia o modyfikowaniu plików pod druk. Zdarza się też, że niektórzy wyciągają pliki 3D z gier komputerowych, sprzedają je jako własne, a potem okazuje się, że plik się rozpełza i nie jest docelowo tworzony pod drukowanie. 😉

Dzięki wielkie za wywiad, mam nadzieję, że już niedługo ujrzymy kolejną kompozycję terenów Twojego autorstwa 😉

To ja dziękuję :). Było mi bardzo miło 🙂

To by było na tyle, jeżeli chodzi o nasz dzisiejszy wpis, mamy nadzieję, że razem z Przemkiem (a w zasadzie to głównie on) zainteresowaliśmy Was drukiem 3D i potencjałem, jaki ze sobą niesie ta technologia. Jeszcze raz bardzo dziękujemy Przemysławowi Słowińskiemu za poświęcony nam czas i jednocześnie życzymy mu sukcesu na arenie międzynarodowej :). Mamy nadzieję, że tak jak inny słynny Polak – Testoviron zawojuje Zachód i już niedługo będzie mógł się podpisywać “Przemysław Słowiński – kulturysta, milioner, filantrop, geniusz, wizjoner, Klejnot Nilu, duma narodu”Jeżeli jesteście zainteresowani śledzeniem 3DHexes, to zapraszamy na Facebooka i Instagram, a także do odwiedzenai samej strony internetowej

A Wy co myślicie o drukowaniu swoich własnych terenów? A może już w połowie czytania wywiadu z Przemkiem postanowiliście kupić sobie własny sprzęt? No i jak zwykle na zakończenie zapraszam do odwiedzenia naszego Facebooka, Instagrama i Twittera, linki znajdziecie na samym dole strony, do zobaczenia 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *