Początek przygody z wargamingiem – wspominki z garścią porad

Ten wpis przygotowałem specjalnie dla osób, które dopiero planują postawić swoje pierwsze kroki w świecie figurkowych gier bitewnych. W ramach małego intro, opowiem wam jak to było w moim przypadku i co (patrząc z obecnej perspektywy) powinienem wtedy wziąć pod uwagę 🙂

Pamiętny numer Dwarfa od którego wszystko się zaczęło 🙂

Sam kiedyś byłem na Waszym miejscu. Zupełnie przypadkiem wpadł mi w ręce numer (wtedy jeszcze tygodnika) White Dwarf, w którym na widok pięknie pomalowanych armii, toczących epickie batalie na makietach, natychmiast odezwał się we mnie mój instynkt kolekcjonera “Chcesz to mieć! Chcesz to mieć!”. Numer tygodnika wylądował pamiątkowo na półce, która z czasem zapełniła się modelami, ale nie wyprzedzajmy faktów. Przez kolejne tygodnie prowadziłem intensywne poszukiwania na forach internetowych, przeczytałem masę wątków, jednak nie zbliżyło mnie to w żadnym stopniu do wyboru systemu czy armii, którą chciałbym zbierać.

A wybór był gigantyczny. Z racji wspomnianego wcześniej numeru White Dwarfa, naturalnym biegiem spraw zacząłem intensywne przeglądanie strony Games Workshop i armii, które oferują do swoich dwóch najpopularniejszych systemów: Warhammera 40000 i (ówczesnego) Warhammera Fantasy Battle (obecnie Warhammera Age of Sigmar).  Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy z istnienia innych firm i systemów, jak chociażby Bolt Action od Warlord Games czy Malifaux od Wyrda, które być może zaważyłyby na mojej decyzji. Z braku znajomych zainteresowanych tematyką [insert smutna żabka image here], którzy mogliby mnie wciągnąć w coś co sami grają, ani świadomości, że niedaleko mogę mieć jakiś klub zrzeszający graczy i hobbystów, ostatecznie zdecydowałem się na coś z Warhammera 40000, którego uniwersum pi-razy-oko kojarzyłem z gier komputerowych, i który potencjalnie miał największą grupę graczy w moim mieście.

PRO TIP NR 1: Przed podjęciem decyzji, przeprowadźcie mały research terenowy. Jeżeli gdzieś w waszej okolicy jest sklep/klub (czytelnikom z Warszawy gorąco polecam odwiedziny w FGB) gdzie spotykają się figurkowcy, wpadnijcie zobaczyć jak to faktycznie wygląda. Porozmawiajcie “en face” z ludźmi, którzy już się w to bawią, skorzystajcie z możliwości rozegrania pokazowej potyczki. Warto również na żywo obejrzeć modele do gry! Ja byłem święcie przekonany, że modele do Warhammera są przynajmniej dwa razy większe, zanim nie rozegrałem swojej pierwszej demo-gry 😛

W lokalnych klubach zawsze znajdzie się miejsce dla początkującego gracza i modelarza. Zarówno ekipa jak i odwiedzający klubowicze zawsze są gotowi pomóc 🙂

PRO TIP NR 2: Jeżeli wasi znajomi grają w figurkowe gry bitewne, zacznijcie przygodę z systemem, w który grają najczęściej! Z pewnością będą dla was nieocenionym źródłem informacji nie tylko o tym, jak zacząć, ale również opowiedzą wam o lore uniwersum w którym toczy się gra (lub okresie historycznym w przypadku Bolta czy Hail Caesar!) oraz będą waszymi pierwszymi oponentami!

Kierując się głównie chęcią zbierania, i jak się później okazało malowania, wybór konkretnej armii dyktowany był głównie wyglądem figurek. Nie miałem pojęcia, którzy goście są faktycznie świetni na stole, a którzy tylko świetnie wyglądają w gablotce, więc ominęły mnie rozterki wielu rozpoczynających przygodę graczy, czyli problem opłacalności danego pudełka w stosunku do tego, co jego zawartość będzie reprezentować w czasie gry.

Pamiętajcie moi drodzy, jeżeli na orkowej furze zmieści się jeszcze jedna spluwa to należy ją tam umieścić!

Przez kolejne dwa tygodnie gryzłem się z myślami, ale ostatecznie porzuciłem pomysł Nekronów i zdecydowałem wybrać Orków. Zieloni, kosmiczni dresiarze okazali się strzałem w dziesiątkę, bo zarówno ich modele jak i fluff (czyli historia i rola w uniwersum) trafiały bardzo w mój gust. I nawet początkowe zderzenie z rzeczywistością siódmoedycyjnej mety (patrz: orkowie nie mają racji bytu w kompetytywnym graniu), nie zniechęciło mnie do dalszego zbierania. Wręcz przeciwnie, moja kolekcja zielonoskórych powiększała się coraz bardziej, a zmiany przyniesione w przez nową edycję zasad sprawiły, że mogę dobrze się bawić z większością match-upów w moim klubie.

PRO TIP NR 3: Wybierając armię, kieruj się głównie wyglądem figurek! Zasady zmieniają się cyklicznie co kilkanaście miesięcy, przez co najlepsza obecnie armia może stać się mocnym średniakiem i vice-versa. Armia kupiona głównie ze względu na obecny status w mecie (czyli rankingu najsilniejszych armii w danej grze) może wylądować szybko na dnie szafy po kolejnej edycji podręcznika, ale coś zbieranego z prawdziwej pasji zawsze będzie przyjemne w grze.

Ostateczna decyzja była chyba najtrudniejszą częścią, decydującą o dalszych kilku-nastu miesiącach mojej figurkowej przygody. Potem przyszedł czas na planowanie pierwszych zakupów. Wybór figurek był prosty. W czasach gdy nie było Warhammerowych zestawów typu “Start Collecting!” oferujących combo w postaci: bohater, oddział piechoty, duża zabawka (pojazd, monster), wybór padł na pudełko 10 Boyzów.  Po pierwsze dlatego, że większość gier w formacie nie-skirmishowym wymaga najczęściej dwóch oddziałów podstawowych jednostek. Po drugie, gdy jesteśmy totalnymi nowicjuszami, którzy wcześniej nie mieli kontaktu ze składaniem i malowaniem modeli, to lepiej ćwiczyć na czymś, czego ewentualne niedoróbki znikną w tłumie. Mając obecnie oddział 30 Boyzów i kolejny w trakcie budowy, nikt jeszcze nie zwrócił mi uwagi na pierwsze 10 szkaradek, na których się uczyłem 🙂

PRO TIP NR 4: Kupowanie figsów to zawsze ekscytujący moment w hobby, ale na początku nie rzucaj się z motyką na słońce wybierając największy model na półce. Zacznij od czegoś prostego, co z wykorzystasz w swojej armii, a przy okazji poznasz podstawy malowania. W przypadku wątpliwości odwiedź swój najbliższy sklep/klub i zapytaj o radę 🙂

Duże powierzchnie wcale nie są łatwiejsze do malowania, przekonacie się przy swoim pierwszym pojeździe 😛

Wracając do tematu, wróciłem zadowolony do domu z pudełkiem figurek, zdejmuję folię, emocje rosną i bam! Ze środka wypada paczka podstawek i dwie szare ramki z rączkami, główkami, korpusami i innymi elementami, które nijak mają się do zdjęć z pudełka, Internetu i wystawek w sklepach. I spędziłem kolejny tydzień patrząc na pudełko, bo chcąc zaoszczędzić kilka pesos postanowiłem kupić wysyłkowo, zamiast odwiedzić swój FLGS. Bez obaw, to żaden akronim od mniejszości seksualnej, to po prostu skrót od Friendly Local Game Store, czyli nic innego jak sklep/klub, w którym przy okazji zakupów można poprosić o radę i wskazówki modelarskie. Odwiedziny w takim miejscu okazały się bezcenne, bo nie tylko uniknąłem kolejnych kilku dni dylematów nad wyborem farb i pędzli, ale również dostałem całą masę wskazówek odnośnie obróbki modeli i kilka przydatnych linków do poradników dostępnych online. Zaopatrzony już we wszystko, co niezbędne, mogłem ruszyć w swój figurkowy journey, trwający po dziś dzień!

PRO TIP NR 5: Planując swoje pierwsze zakupy uwzględnijcie w nich rzeczy takie jak cążki, nożyk modelarski, klej, podkład w sprayu, kilka farbek i pędzli, które są niezbędne w przygotowaniu swoich pierwszych ludków do akcji. Skorzystajcie z pomocy swojego lokalnego sklepu, który doradzi w wyborze i bardzo często oferuje zniżki dla osób zaczynających z hobby.

Mam nadzieję że moje początki będą dla was inspiracją i wykorzystacie wiedzę, którą jak, sami właśnie widzieliście, w większości przypadków zdobyłem dopiero po fakcie 😛 Jeżeli macie jakiekolwiek wątpliwości, odezwijcie się do nas 🙂 Pamiętajcie też, żeby śledzić nasz blog na facebooku, instagramie i twitterze – wszystkie linki znajdziecie na dole strony.

 

 

2 odpowiedzi do “Początek przygody z wargamingiem – wspominki z garścią porad”

  1. Nie zgodzę się z uzasadnieniem do tip #3. Wybór modeli wg preferencji estetycznych jest jak najbardziej słuszny, jednak zmiana edycji i balansu pomiędzy armiami dotyczy przede wszystkim Warhammer 40K. W innych grach, zwłaszcza historycznych ten problem nie istnieje.

Odpowiedz na „czakiAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *