Playtime is Ogre…

Na fali popularności orkowych opowieści postanowiliśmy przyjrzeć się kolejnej grupie zielonoskórych… którzy nie są zieloni. Dzisiejszym wpisem odpowiadamy na komentarz z naszego fanpejdża na Facebooku, w którym zostaliśmy poproszeni o napisanie wpisu o Beastclaw Raiders. Zapraszamy!

Beastclaw Raiders to wygłodniali najemnicy, którzy nie walczą o ziemie, bogów czy złoto, ale o mięsko. Każdy z nich jest wielkim Ogorem, który według fuffu jest w stanie pokonać w pojedynkę kilku orków czy wojowników Khorne’a i własnymi rękoma udusić Dracotha.

Plemiona BCR znane są jako Alfrostuny, każdy Alfrostun jest dowodzony przez Frostlorda, potężnego wodza i niezrównanego łowcę. Pod swoją komendą ma stada Mournfangów, olbrzymie Stonehorny, a także bestie przyciągane do Alfrostunów przez nienaturalny chłód i obietnicę wyżerki – Frost Sabery i Icefall Yehtee. Poza fizyczną siłą Ogorów i towarzyszących im zwierząt jest jeszcze jedna rzecz, całkiem możliwe, że jeszcze groźniejsza od brutalności Raiderów – Everwinter. Gdzie Beastclaw Raiders, tam niedaleko za nimi magiczna śnieżyca zwana przez Ogorów Everwinter. Zimne wiatry zwiastują przybycie tych barbarzyńców, którzy szybko pustoszą krainy z mięsa, a zebrawszy co tylko mogli, szybko uciekają, zanim dogoni ich “Oddech Gorkamorki”, jak niektórzy nazywają magiczne burze lodowe.

O Everwinter nie wiemy zbyt wiele, wiadomo natomiast, że każdy Alfrostun ma swoją prywatną formę wiecznej zimy, w zależności od tego, w jakiej krainie się znajduje. Plemię Fraya przybywa otulone mroźną, nieprzenikalną mgłą. Przybycie Alfrostunu Sovanheng zwiastuje front atmosferyczny tak zimny, że aż powietrze zmienia stan skupienia z gazowego w stały. Natomiast banda Olgostów jest otoczona mroźną burzą piaskową.

Beastclaw Raiders raczej nie grają w gry… hehehe… Blizzarda!

Wiecznie gnani naprzód przez swoją lodowatą klątwę, Beastclaw Raiders nie zawsze byli najemnikami uciekającymi przed płatkami śniegu. Dawno temu, gdy Gorkamorka był częścią Panteonu Sigmara, Bestclaw Raiders byli wspaniałymi łowcami i tropicielami w armiach dwugłowego boga. Wiele historii opowiada o dokonaniach kawalerii Ogorów w przedniej straży armii Gorkamorki. Przez wieki byli jego ulubieńcami, a w nagrodę mieli to, czego im trzeba najbardziej – bijatyki i mięso. Ale, jak to zwykle w cukierkowym Świecie Age of Sigmar bywa, wszystko, co dobre, musi się skończyć. Niektórzy twierdzą, że winny klątwy jest Baergut Vosjarl, pierwszy z Frostlordów, który zdradził Gorkamorkę i za karę został przeklęty i skazany na wieczną tułaczkę i ucieczkę przed Everwinter. Inni uważają, że winę ponosi Sigmar, który w ten sposób ukarał Ogorów za ich obżarstwo, jeszcze inni uważają, że to Nagash stworzył Everwinter. Historii jest wiele, każdy Alfrostun ma własną wersję, ale wszystkie mają jeden wspólny mianownik – z woli bogów wszyscy Beastclaw Raiders zmuszeni są, aby tułać się po Mortal Realms, uciekając przed mroźnym widmem.

Kim zatem był pierwszy z Frostlordów? Na jego temat jest wiele legend, ale najpopularniejsza opowiada jak to Mork podstępem sprawił, że Baergut zjadł serce ur-beara (ur-niedźwiedzia brzmiało dziwnie) – Jorhara. Rozgniewany pychą Baerguta Mork poprowadził Frostlorda na pustkowia, gdzie nie było żadnego pożywienia, obiecując mu wielką bitwę. Gdy Ogor dotarł do legowiska Jorhara, był oszalały z głodu. Po zaciekłej bitwie Frostlord rozerwał bestię i chciwie zjadł jej wnętrzności, w tym wciąż bijące serce. Organ zwierzęcia był tak potężny, że Baergut nie mógł go strawić i od tego dnia z każdym uderzeniem serca Jorhara zimny wiatr był przywoływany do Vosjarla.

Oczywiście nie wszystkie ofiary Ogorów na mamutach są pasywne i po prostu dają się mordować i zamienić w szynkę długodojrzewającą. Niektórzy starają się przygotować ofiary, którymi mają nadzieję przekupić Alfrostun, aby zostawił ich w spokoju, niektórzy zakasają rękawy, zakładają grube futro (sztuczne, naturalnie, żeby nikt ich nie oblał sztuczną krwią, bo jak to wygląda na polu bitwy) i szykują się do bitwy. Wszystkie te próby kończą się tak samo – najazdem Beastclaw Raiders i pozostawieniem po sobie mroźnego pustkowia bez śladu życia.

Wspominałem wcześniej, że Raiderzy nie walczą dla żadnego bóstwa, co nie oznacza, że w nic nie wierzą. Wierzą w Hungering Predatora, czyli formę Gorkamorki. Ich wierzenia przypominają raczej prymitywny szamanizm niż zorganizowany kult. Gdy chcą złożyć jakąś ofiarę lub po prostu oznaczyć miejsce wielkiej uczty, stawiają wielki kawał lodu nazywany przez nich Heng Stone. Obok niego proszą swojego boga o pomyślny wiatr ukrywający ich zapach albo śnieżycę spowalniającą wrogów, składając ofiarę z kości albo królów, generałów lub dowódców symbolizujących najlepsze danie na uczcie.

Jednym z rytuałów tej frakcji jest Alarok. Gdy dwa Alfrostuny spotykają się przez przypadek na drodze, uznawane jest to za zły omen i należy odprawić rytuał, aby nie ściągnąć na siebie nieprzychylności Gorkamorki. W tym celu polują na największego zwierza, jakiego znajdą, a następnie wspólnie ucztują. Gdy z zabitej zwierzyny zostają same kości, mogą się rozejść, wiedząc, że Gorkamorka nie jest na nich zły.

Oczywiście może się również zdarzyć, że Alfrostuny spotkają się celowo, na przykład gdy jakiś omen zaprowadzi ich w to samo miejsce. Takie zebranie zwane jest Vosok Torr. W takim przypadku obaj Frostlordzi spotykają się razem na romantycznej kolacji w przeddzień ich wspólnego przedsięwzięcia. Zdarza się to rzadko, ale za każdym razem w rezultacie Vosok Torr imperia upadają, a za nimi zbiera się skumulowany Everwinter wszystkich zamieszanych w to plemion Raiderów. Ciekawy jest fakt, że wiele Alfrostunów dołączyło pod sztandary Gordrakka, którego niektórzy Huskardzi Torr (tacy wieszczowie plemienni) widzą jako czempiona Gorkamorki, ale czy w takim przypadku wszyscy współpracujący z Ironjawz Frostlordzi umawiają się na wspólne kolacje, żeby potem harcować? Na odpowiedź na to pytanie prawdopodobnie będziemy musieli poczekać do roku Orruka #2019 #4chanuczy.

Alfrostuny dzielą się na trzy grupy, którymi zarządzają Huskardowie: Jorlbad – Walczącą Rękę, Eurlbad – Jedzącą Głowę, Torrbad – Rękę Grzmotów. Każdy Ogor ma rolę do odegrania w plemieniu, najważniejsi po Frostlordzie są Huskardowie, sprawdzeni wojownicy i łowcy, każdy z nich dosiada Stonehorna lub Thundertuska i ma pod komendą dziesiątki Beastclaw Raiderów. Najczęściej to z ich szeregów wybrany będzie następny Frostlord, który przejmie dowodzenie Alfrostunem.

“(…) To Gordak zwany ‘Wiatropędem’ (…)”

Tradycyjnie Huskardowie dowodzący Jorlbad i Eurlbad w następnych łowach są wybierani przez wodza plemienia, najczęściej wybierani są najpotężniejsi wojownicy, którzy dowiedli swojej wartości w poprzednich najazdach. Każdy z nich następnie wybiera grupy, które wejdą w skład zarządzanych przez nich grup. W ten sposób tylko najsilniejsi znajdują miejsce w przedniej straży, ale są tam tak długo, jak długo są w stanie dowieść, że są godni tego zaszczytu. Jorlbad jest najbardziej prestiżową grupą w Alfrostunie, jako Walcząca Ręka jedzie w przedniej straży i zdobywa największą część mięsa, a Huskard przewodzący tej grupie jest z reguły najsilniejszym wojownikiem w plemieniu zaraz za Frostlordem. Eurlbad ma nieco mniej prestiżową rolę – zabezpiecza tereny spustoszone przez przednią straż, pozbywa się niedobitków i zdobywa pożywienie. Pomimo różnych zadań kompozycja Eurlbad i Jorlbad wygląda podobnie, każdy z nich jest pod komendą Huskarda dosiadającego potężnego Frosthorna. Najczęściej u boku Huskarda do boju ruszają jego przyboczni, również na Stonehornach. Niżej w hierarchii są jeźdźcy Mournfangów. Poza rękoma i głową w skład Alfrostunów wchodzą jeszcze Skal, czyli zwiadowcy. Składają się z Icebrow Hunterów, z których każdy ma dużą autonomię działań, a odpowiada jedynie przed Frostlordem.

Huskard Torr bez wierzchowca

Słusznie zauważyliście, że o Torrbadzie jeszcze nie wspomniałem ani słowem, a to dlatego, że Torrbad pełni zupełnie inną rolę od pozostałych grup w Alfrostunie. Huskard Torr, czyli Huskard -dowódca Torrbad pełni rolę szamana, a w przeciwieństwie do Huskarda Eurla lub Huskarda Jorla, dowódcą Ręki Grzmotu zostaje się na całe życie. Rolą Torrbadu jest bycie zwiastunem Everwinter. Huskard Torr do pewnego stopnia może kontrolować klątwę, na przykład używając śnieżyc do ukrycia ruchów swojego plemienia. Poza tym chłód Everwinter przyciąga różne zimnolubne istoty, jak na przykład Icefall Yehtee.

To by było na tyle, jeżeli chodzi o informacje o Beastclaw Raiders. Zabrzmię nudno, ale uważam, że to bardzo ciekawa i unikalna frakcja. Jestem wielkim fanem szamanizmu w fantasy i prymitywnych rytuałów, więc ogry na słoniach pasują mi niezmiernie pod względem klimatycznym!

A Wam podoba się frakcja Beastclaw Raiders? O jakiej frakcji, postaci lub wydarzeniu chcielibyście przeczytać w następnych wpisach? Dawajcie koniecznie znać w komentarzach. Tymczasem biorę się za wpis o Skavenach ;). Pamiętajcie, żeby sledzić nas na fejsie, twitterze i instagramie, linki jak zwykle znajdziecie na samym dole strony! Do zobaczenia!

Jedna odpowiedź do “Playtime is Ogre…”

  1. Ha! faktycznie zabijają przeciwników masowo:D Do dziś pamiętam jak 3 Mournfangów wbiło mi się w organki nie zadali żadnej rany załoga 1 … rzut na Bravery i pufff nie ma Ogrów 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *