Nagash – szkielet, który pozostał kanalią

W dzisiejszym wpisie o lore Age of Sigmar przedstawiamy drugą część wielokrotnie nagradzanego obrazu Giacomo Workshoppo. Jeżeli nie widzieliście części pierwszej, ale chcielibyście to naprawić, to polecam kliknąć tutaj. Laureat Złotego Szkieletu kontynuuje historię, w której miłość do samego siebie przerodziła się w niebezpieczną obsesję i manię wielkości. Zapraszamy!

Nie wszyscy bohaterowie muszą mieć materialną formę

Wydawać by się mogło, że to już koniec kłopotów z samym Nagashem, ale nic bardziej mylnego. Tysiąc sześćset sześćdziesiąt sześć lat później Nagash znów żył, ale tym razem był zbyt słaby, aby móc działać samemu, dlatego skupił się na manipulowaniu pionkami, w szczególności nekromantą Heinrichem Kemmlerem. Dopiero prawie dziewięćset lat później udało się na dobre przywrócić Nagasha do sprawnego funkcjonowania. Stało się to oczywiście dzięki najwierniejszemu ze sług Wielkiego Nekromanty – Arkhanowi.

Aby w pełni przywrócić do życia swojego pana, Arkhan musiał się sporo natrudzić. Najpierw zawarł sojusz z bękarcim synem króla Bretonnii Leona Leonceura – Mallobaude. Na początek zaraził go wampiryzmem, a potem zaczął podpuszczać, aby ten zaczął wojnę domową przeciwko swemu ojcu. Arkhan miał nadzieję wykorzystać zamieszanie w celu wykradzenia ze skarbca klasztoru la Maisontaal kostura Nagasha – Alakanesha. Niestety Zielony Rycerz Bretonnii – Gilles le Breton zakończył rebelię, zabijając Mallobaude’a. Nie zniechęciło to Arkhana, postanowił udać się do Sylvanii, gdzie spotkał Mannfreda von Carstein. Po magicznym pojedynku, w którym nie udało się ustalić zwycięzcy, obaj panowie zgodzili się na remis i postanowili działać razem. Najpierw musieli jednak wydostać się z Sylvanii, która była odgrodzona od reszty świata zaklęciem znanym jako “Wall of Faith”. Na szczęście Arkhan to spryciula i udało się jemu i Mannfredowi opuścić Sylvanię. Mannfred udał się do Border Princes w celu odzyskania ostrza, które pozbawiło Nagasha życia jako pierwsze – Fellblade. Arkhan natomiast wrócił do Bretonnii, aby raz jeszcze spróbować ukraść Alakanesh. Tym razem postanowił wykorzystać Heinricha Kemmlera i jego obsesję na punkcie la Maisontaal.

Każde uniwersum fantasy musi mieć swojego poczciwego siwego cczarodzieja

Razem bez trudu wdarli się do środka, gdzie Kemmler wyjawił, że wcale nie chce wskrzesić Nagasha i że woli służyć Bogom Chaosu. W odpowiedzi na te rewelacje został zabity przez Arkhana, który wziął też kostur. Spotkawszy się w Sylvanii z Mannfredem, któremu również udało się zdobyć to, po co wyjechał do Border Princes, zaczęli planować jak zdobyć ostatni artefakt potrzebny do przywrócenia Nagasha do życia. Tym artefaktem była Aliathra, córka elfickiego księcia – Tyriona. W rytuale wskrzeszenia próbowała przeszkodzić armia High Elfów pod wodzą Elthariona, ale została pokonana przez Mannfreda i Arkhana, a tym samym Nagash znów chodził po ziemi.

Za każdym razem kiedy Nagash wraca do gry, stawia sobie coraz ambitniejsze cele – tym razem chciał pokonać wszystkich Bogów Chaosu i stać się inkarnacją niepodzielnego Chaosu jako Bóg Śmierci. Pierwsze co zrobił po powrocie to mianowanie dziewięciu generałów – Mortarchów. Wśród nich na większą uwagę zasługują  między innymi obecni Mortarchowie – Arkhan Mortarch of Sacrament, Neferata Mortarch of Blood i Mannfred von Carstein Mortarch of Night. Arkhan został dowódcą głównego trzonu sił Nagasha, podczas gdy Vlad von Carstein (Mortarch of Shadow) na czele swojej części armii miał za zadanie wstrzymanie postępu Archaona i jego armii wojowników Chaosu. W tym czasie sam Nagash zajął się podbiciem Nehekhary i wyrwaniem jej z rąk Tomb Kingsów. Rozdarł Settrę i kazał mu patrzeć jak niszczy Khemri, następnie podporządkował sobie lub pokonał resztę Tomb Kingów, dzięki czemu miał wielką armię nieumarłych gotową, aby podbić świat. No i dzięki temu, że kontrolował Khemri, mógł w końcu wrócić do swojej Piramidy, w której jak się teraz okazuje był guzik, który pozwalał jej wznieść się w powietrze i latać…

Im dłużej o tym myślę, tym bardziej jestem przekonany, że Nagash jest po prostu przeniesionym do uniwersum Warhammera egipski_zloczynca_v01.exe

Piramida wylądowała w Sylvanii, gdzie Arkhan miał się upewnić, że zaabsorbuje tyle energii z Wind of Death, ile tylko się da. Niestety siły Chaosu ani myślały pozwolić na to nieumarłym. Przeciwko Arkhanowi wysłana została armia demonów i wojowników Nurgla wspierana przez oddział Skavenów, którzy teraz pomagali Chaosowi. Podczas gdy armia nieumarłych była zajęta walką z Nurglakami, Skaveni podłożyli bomby Warpstone’owe w Piramidzie, po czym ją wysadzili. Nagash był wściekły, gdyż to pokrzyżowało jego plany zostania Bogiem Chaosu. Po rozważeniu swoich opcji doszedł do wniosku, że wyjścia są dwa: albo służy Bogom Chaosu, albo próbuje ich pokonać, sprzymierzając się z resztą ras świata WFB. Wybrał to drugie, wskrzesił Arkhana, który zginął z rąk Isabelli von Carstein, broniąc Piramidy. Zostawiwszy Neferatę w celu obrony Sylvanii, ruszył do Athel Loren, aby w końcu zacząć wcielać plan w życie.

Teclis, jeden z najpotężniejszych magów wśród High Elfów, wymyślił plan mający na celu pokonanie Bogów Chaosu. Polegał on na zdestabilizowaniu Great Vortex – wielkiego wiru, którego zadaniem było pochłanianie magii i bronienie wstępu demonom. Po destabilizacji wiru planował połączyć wszystkie osiem Winds of Magic z odpowiednimi “nośnikami”:

  • Tyrion – Wind of Hysh, wiatr światła
  • Balthasar Gelt, czarodziej odpowiedzialny za “Wall of Faith” – Wind of Chamon, wiatr metalu
  • Alarielle the Everqueen, królowa High Elfów – Wind of Ghyran, wiatr życia
  • Karl Franz, cesarz Imperium Ludzi – Wind of Azyr, wiatr niebios
  • Malekith, Phoenix King, władca Dark Elfów – Wind of Ulgu, wiatr cienia, jako awatar elfickiego bóstwa Asuryan na początku miał otrzymać wiatr ognia, ale Teclis nie był w stanie go kontrolować
  • Nagash – Wind of Shyish, wiatr śmierci
  • Ungrim Ironfist, the Slayer King, a po jego śmierci Caradryan, dowódca Phoenix Guard – Wind of Aqshy, wiatr ognia
  • Grimgor Ironhide, wódz orków – Wind of Ghur, wiatr bestii.

Oczywiście, jak w każdej dobrej historii, nic nie idzie idealnie jak w planie. Zebranie zostało przerwane przez pojawienie się sił Chaosu. Nagash pokazał wtedy, jak bardzo jest potężny, pokonując wszystko, z czym przyszło mu się mierzyć – od hord Beastmenów po większe demony Khorne’a. Po pokonaniu sił Chaosu, Teclis rozpoczął destabilizację wiru, co zapoczątkowało serię niefortunnych zdarzeń i nie chodzi mi tu o książki. Na początku wcielenia wiatrów powstrzymywały energię magiczną, ale po śmierci Balthazara z rąk Mannfreda wszystko się posypało. Teclis próbował wchłonąć trzy wiatry magii, co skończyło się jego dezintegracją. Po jego śmierci niekontrolowana szczelina międzywymiarowa, która powstała w miejscu wiru, zaczęła się rozrastać i pochłaniać wcielenia wiatrów, włączając w to Nagasha.

To, co stało się po tym, jest raczej trudne do wyjaśnienia. Gdy wcielenia wiatrów wpadły do szczeliny międzywymiarowej, dostały zastrzyk mocy i stały się nowymi bóstwami, czyli Nagash dostał to czego chciał – stał się Bogiem Śmierci. Jak zwykle, nasz kościsty maruda miał jakieś „ale”. No fajnie, jest Bogiem Śmierci, ale co to za frajda, jak taki na przykład Sigmar stał się Bogiem Niebios, albo Malekith zmienił imię (prawnicy Disneya nie maczali w tym palców ani trochę) na Malerion i stał się Bogiem Cienia? No żadna frajda. Na początku istnienia Mortal Realms w Age of Myth Nagash udawał gracza zespołowego, ogarniał dusze zmarłych w Shyish, krainie śmierci, od czasu do czasu wspierał armie innych bóstw należących do nowo powstałego panteonu swoimi kościstymi posiłkami. Ale oczywiście, jak to z Nagashem bywa, niespecjalnie idzie mu współpraca i przy pierwszej nadarzającej się okazji chciał być tym cwanym bóstwem i opuścić słabnący panteon. Podczas inwazji sił chaosu na Allpoints (krainę istniejącą między wymiarami, która zawiera Realmgates do wszystkich Mortal Realms) postanowił się wycofać i pozwolić siłom Chaosu i reszcie walczyć między sobą –  pomyślał, że skoro wszyscy się zabijają, to on będzie miał mnóstwo trupów do ożywienia i jak Bogowie Chaosu i Archaon zwrócą swoje spojrzenia w kierunku Shyish, to da sobie radę sam.

Znalezione obrazy dla zapytania sigmar vs nagashNie wziął pod uwagę faktu, że Sigmar będzie tak wściekły, że efektywnie oleje obronę Mortal Realms przed Chaosem tylko po to, żeby nakopać mu do tyłka. Tak rozpoczęła się War of Heaven and the Underworlds. Sigmar szukał swojego byłego sojusznika po całym Shyish, biegał od jednej bramy do podziemi do drugiej, wywołując Nagasha, jednak ten nie kwapił się do spotkania dawnego kolegi. Ostatecznie walczyli ze sobą dwukrotnie twarzą w twarz, jednak w obydwu przypadkach Nagash, używając magii, uciekał. Ochłonąwszy trochę z furii, Sigmar wysłuchał wiadomości z pozostałych Mortal Realms. Chaos wygrywał wszędzie, ostał się tylko Azyr. W tej sytuacji Sigmar wrócił do swojej siedziby i szczelnie zamknął bramy. Po wycofaniu się Sigmara, spustoszony wojną Shyish był łatwą zdobyczą dla Archaona. Podczas Battle of Black Skies Archaon pokonał Nagasha. Gdyby nie bezlitosny kontratak i przechwycenie zwłok Boga Śmierci ze strony trójki Mortarchów, to byłby koniec całego Shyish. Wraz z porażką Nagasha, siły Chaosu zrównały nowy Nagashizzar z ziemią. Pod koniec Age of Chaos, po latach regeneracji Nagash wrócił aby odbić Shyish z rąk Archaona. Początkowo wygrywał, ale został przyparty do muru podczas bitwy o Arch of Bones – bramę łączącą Shyish z Azyrem. Odkąd Sigmar zamknął bramy swojego królestwa pracował nad sposobem na pokonanie Archaona i jego niezliczonych armii, efektem jego prac było stworzenie armii Stormcast Eternals. Gdy wszystko wydawało się stracone, bramy Azyru się otworzyły, a przez nie do wszystkich Mortal Realms wkroczyły siły nowych wojowników Sigmara. Dzięki tym niespodziewanym posiłkom, armii nieumarłych udało się zwyciężyć pod Arch of Bones.

Wszystko byłoby super, gdyby nie to, jak działają Stormcast Eternals. Po śmierci ich dusze wracają w formie błyskawicy z powrotem do Sigmaronu. To się Nagashowi bardzo nie podoba – jest Bogiem Śmierci, więc po śmierci wszystkie dusze należą do niego. Po śmierci każdego Stormcasta Nagash próbował łapać ich dusze po drodze do Sigmaronu, a każdy fragment, który udało mu się pochwycić, oznaczał stratę fragmentów pamięci i osobowości Stormcastów w czasie ich reforgingu w siedzibie Sigmara. Nie jest pewne, czy Sigmar był tego świadom, ale faktem jest, że wysłał do Shyish brygadę Hallowed Knights pod wodzą Lorda Celestanta Tarsusa. Jak można było się domyśleć, zły Nagash zabił wszystkich poza dowódcą. Tarsus zauważył, że Bóg Śmierci uwięził dusze jego towarzyszy, zaatakował więc Boga Śmierci, raniąc go na tyle, żeby uwolnił dusze pojmanych Stormcastów. Wściekły Nagash zabił Tarsusa i uwięził jego duszę w celu poznania sekretów Sigmara.

Nasz kolega z zespołu Mateusz stwierdził, że Nagash cierpi na syndrom złoczyńcy ze Scooby Doo. Jego plan jest świetny, prawie perfekcyjnie wykonany, ale ZAWSZE w ostatnim momencie gubi go jego własna arogancja. Najpierw nie docenił kapłanów z Nehekhary, potem nie docenił Alcidazaara, w walce przeciwko Sigmarowi postanowił najpierw odebrać mu koronę, a dopiero potem zabić. Poza tym podobnie jak Archaon, Nagash jest po prostu zły do szpiku kości, zabił własnego brata, przejął po nim tron, zrujnował swój kraj, a potem wybił całą jego populację, na koniec zamieniając ją w bezmózgich nieumarłych. No nie jest sympatyczny… Ale trzeba mu przyznać, jest szalenie ambitny, z każdą porażką wraca silniejszy i z jeszcze bardziej szalonym celem. I właśnie ten upór w dążeniu do celu sprawia, że jest bardzo ciekawą postacią, której losy aż chce się śledzić. A nuż kiedyś mu się uda?

Tym samym kończymy historię jednej z najważniejszych postaci Age of Sigmar. Co myślicie o Nagashu? Czy uda mu się wyciągnąć informacje od Tarsusa i już niedługo będzie można zobaczyć Śmierćcast Eternals na stołach? Czy może znowu dostanie od kogoś w cymbał i na rok będziemy mieli od niego spokój zanim Arkhan znów go wskrzesi? Dajcie nam koniecznie znać w komentarzach co myślicie!

Pamiętajcie, żeby śledzić nas na Facebooku, Twitterze i Instagramie! Linki na samym dole strony 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *