Nagash – człowiek, który został szkieletem

W drugim wpisie z serii artykułów o fluffie Age of Sigmar i Shadespire zapraszamy Was na pierwszą część historii Nagasha, film reżyserii Giacomo Workshoppo, poruszającą opowieść o miłości do samego siebie.

Nagash urodził się jako pierworodny syn Króla Khetepa z Khemri. W przeciwieństwie do reszty świata, w Nehekharze (taki Egipt z WFB) pierworodni mieli gorzej. Dawno temu w Europie, gdy jakiś szlachcic miał dwóch synów, ziemie najczęściej dziedziczył ten starszy, podczas gdy młodszego wysyłało się do seminarium, żeby został biskupem. Niby też honor, ale kasy i kobiet jakby trochę mniej. Zupełnie odwrotnie wyglądała sytuacja na dworach władców Nehekhary. Pierworodni byli oddawani do świątyń, podczas gdy drugorodni zostawali władcami. Tak też się stało z Nagashem, dołączył do Mortuary Cult. Jako że był pojętnym i bardzo ambitnym uczniem, jak również synem króla, szybko wspinał się po szczeblach kariery i już niedługo mógł się szczycić rangą jednego z Najwyższych Kapłanów, ale ambicja “człowieka, który został szkieletem” sięgała daleko poza świątynie i rytuały. Aby dopiąć swego potrzebował ludzi, którym mógłby zaufać, zebrał więc kilku akolitów (z których najwierniejszym pomagierem był młody szlachcic o imieniu Arkhan), którzy tak jak on uważali, że w Khemri przydałaby się mała restrukturyzacja.

Znalezione obrazy dla zapytania cult of the dead
Autentyczna grafika przestawiająca obrzędy Nehekharskie, datowana na rok -2100 IC.

Mortuary Cult był organizacją religijną, która zajmowała się rytualną mumifikacją, obrzędami pogrzebowymi i szeroko pojętym kultem zmarłych. Nie oznacza to nekrofilii ani nekromancji. Oznacza to, że śmierć była centrum życia religijnego mieszkańców Nehekhary, a zmarli byli otoczeni czcią i szacunkiem. Oczywiście tu znowu wkracza największy dziurodupiec świata Warhammera. Po śmierci ojca, zamiast opłakiwać jego przedwczesną i tragiczną śmierć, Nagash był dużo bardziej zainteresowany tym, co go zabiło, zwłaszcza, że na zwłokach można było zobaczyć poszlaki wskazujące na śmierć spowodowaną czarną magią. Ciekawym zbiegiem okoliczności był fakt, że dzień przed pogrzebem króla Khetepa udało się pojmać grupkę Mrocznych Elfów – Czarnoksiężników, ale Nagash postanowił ich uwięzić gdyż miał wobec nich pewne plany.

Pogrążony w żałobie Nagash dowiaduje się o śmierci ojca.

Po śmierci Króla Khetepa brat Nagasha – Thutep objął władzę, stając się władcą Khemri. Nie cieszył się nią zbyt długo. Pewnej nocy Nagash zamordował straż przyboczną brata, a samego Thutepa zamknął w piramidzie ojca. Następnego ranka na tronie siedział już nasz uzurpator. Oczywiście bycie królem również nie zaspokoiło ambicji Nagasha, w końcu to tylko władza nad krajem, co z jego własną potęgą? Zaradzić temu miały wspomniane wcześniej przeze mnie Dark Elfy. Przy niewielkiej pomocy tortur zachęcił swoich gości do podzielenia się z nim sekretami magii. Po zaledwie kilku latach udało mu się nauczyć wszystkiego, co mieli do zaoferowania, więc użył swoich nowo nabytych umiejętności, aby ich zabić. Tak jak ostatnio, nauczenie się magii od Elfów i władanie królestwem nie wystarczały Nagashowi, logicznym następnym krokiem było wymyślenie własnej dyscypliny magii. Wykorzystując swoją wiedzę o śmierci z czasów spędzonych jako jeden z kapłanów Mortuary Cult , zaczął eksperymentować z mroczną magią, a swoje odkrycia spisał w dziewięciu Books of Nagash. Jednym z jego największych osiągnięć było stworzenie Eliksiru Życia zapewniającego wieczną młodość, którym napoił Arkhana i swoich najwierniejszych sługusów.

Aby jeszcze bardziej zwiększyć moc swojej magii potrzebował katalizatora. Takim katalizatorem miała być Czarna Piramida. W celu jej zbudowania z dalekich stron przywożono czarny marmur i niewolników. Niestety w samym Khemri było za mało rąk do pracy, więc wszystkie pozostałe miasta Nehekhary musiały (dobrowolnie lub po przegraniu wojny z Nagashem) wysyłać niewolników do budowy Piramidy, której konstrukcja trwała dzień i noc przez pięćdziesiąt lat. Oczywiście wszędzie znajdą się malkontenci. Jednym podobała się wielka Piramida, która nawet w pełnym słońcu była przyjemnie chłodna w dotyku, inni oczywiście widzieli w tym spiski i marnotrawienie pieniędzy podatników. W rezultacie rosnącej fali niepokoju społecznego kapłani z pozostałych miast postanowili zjednoczyć siły przeciwko Khemri.

Aby stawić czoła rebeliantom Nagash użył zaklęcia, wzmacnianego przez Czarną Piramidę, które miało za zadanie wskrzesić cały legion szkieletów, co w czczącej śmierć Nehekharze było wyjątkowo bluźnierczo-świętokradcze. Wielu wojowników ze strachu uciekało przed legionami umarłych, a ci odważniejsi niedługo sami dołączali do armii szkieletów. Nie doceniwszy dumy i uporu swoich wrogów, Nagash myślał, że ostateczne zwycięstwo jest tylko kwestią czasu. Zapędzeni w róg pozostali przy życiu kapłani postanowili wyciągnąć asa z rękawa. Za pomocą wielkiego rytuału przyzwali dusze zmarłych bohaterów i związali je ze statuami znajdującymi się w nekropoliach. W ten sposób powstali nowi wojownicy, którzy mieli pomóc żywym w walce z Nagashem – Ushabti, Necrolith Collossusy i Warsphinxy. Przy ich pomocy żywi pokonali armie nieumarłych, Khemri zostało spustoszone, a nieumarli dowódcy armii Nagasha zostali straceni. Samemu uzurpatorowi udało się uciec, dzięki poświęceniu swojego wiernego pupila – Arkhana.

Po triumfie przez setki lat kapłani władali Nehekharą, jednak na wojnie nie zakończyły się wszystkie problemy i przez lata trzeba było borykać się z głodem, barbarzyńcami i wojnami domowymi. W końcu jednak pojawił się Alcadizaar. Pod jego mądrymi rządami Nehekhara znowu była zjednoczona i prosperowała. Mortuary Cult był bacznie obserwowany, a kapłani kontrolowani, żeby nie czytali “nieodpowiednich” książek. W tym okresie władcy jednego z miast w regionie uznali, że osłabienie Nehekhary to doskonały moment na wykradnięcie jednej z ksiąg Nagasha z Czarnej Piramidy i wykorzystanie sekretów w niej zawartych aby osiągnąć życie wieczne i zyskać przewagę nad wrogami, co pozwoliłoby im poszerzyć granice swoich włości. Neferata, królowa tego miasta – Lahmii, korzystając z przepisu w księdze, stworzyła replikę Eliksiru Życia. Jednakże nie udało jej się stworzyć idealnej kopii, w rezultacie po wypiciu go zyskała nieśmiertelność ale też padła ofiarą klątwy – zaczęła łaknąć ludzkiej krwi. W ten sposób na świecie pojawiły się pierwsze wampiry.

Królowa Neferata z Lahmii, pierwszy na świecie Wampir.

Zaniepokojony sytuacją w Lahmii Alcadizaar zebrał legiony wojowników ze wszystkich zakątków Nehekhary, aby uderzyć wroga, bojąc się, że nekromanci znów sprowadzą na jego poddanych gniew boski. Przytłoczona Lahmia nie miała szans, dzielna Neferata bohatersko opuściła miasto i udała się na wygnanie. Ciągnięta tajemniczą siłą trafiła do Nagashizzaru, gdzie czekał na nią nie kto inny, jak Nagash. Zadowolony z pozyskania nowych sojuszników Nagash rozpoczął plany nowej ofensywy na Nehekharę. Wskrzesiwszy swojego wiernego sługę Arkhana wypowiedział trwającą wiele lat wojnę żyjącym w Nehekharze. Alcadizaar okazał się jednak bardziej niż godnym przeciwnikiem, wybitny generał dał radę pokonać armie nieumarłych.

Nagash sprawdza temperaturę Great Mortis River i stwierdza, że jest zbyt niska, aby obrać ją na cel wakacyjnego pikniku.

Nagash nie należy do ludzi, którym łatwo pogodzić się z porażką. Wolał zabić całą ludność Nehekhary niż pozwolić, aby władał nią ktoś inny. Zatruł więc Great Vitae River, zamieniając ją w gęstą i ciemną strugę. Znana od tej pory jako Great Mortis River zaczęła szerzyć zarazy i chorobę wśród Nehekharskiej ludności. Zadowolony z ilości nowych ciał do ożywienia Nagash sforsował bramy Khemri, wtrącił Alcadizaara do lochu i pierwszy raz od stuleci zasiadł na tronie. Władanie samą Nehekharą nie było oczywiście ostatecznym celem naszego rezolutnego hultaja. Wrócił więc do Nagashizzaru, aby wcielić w życie swój plan podbicia całego świata. Lata spędzone w Nagashizzarze po pierwszej porażce nie były przepełnione bezczynnością. Przez długie lata Nagash, handlując ze Skavenami, składował olbrzymie ilości Warpstone w swojej piramidzie. Warpstone był minerałem, który wzmacniał moc zaklęć, a do rytuału, który miał się niebawem rozpocząć, nawet potęga Nagasha nie wystarczała. Jego zamiarem było rzucenie zaklęcia, które miało ożywić, a następnie podporządkować sobie wszystkich zmarłych na świecie. Oczywiście, jak typowy “villain”, nie mógł tego po prostu zrobić. Musiał mieć publiczność i kogoś, komu wyjawiłby swój plan, aby w ostatniej chwili został powstrzymany. Postanowił więc odprawić rytuał na oczach Alcadizaara.

Po rozpoczęciu rytuału niebo w promieniu setek kilometrów od Czarnej Piramidy ściemniało, całe życie w Nehekharze umarło, a Nagash triumfował. Jednak okazuje się, że nie wszystkim na terenie Nehekhary ten stan rzeczy opowiadał. Grupka Skavenów, której bardziej podobało się bycie żywymi szczurami niż szkiele-szczurami uwolniła Alcizadaara z okowów, uzbroiła go w ostrze wykonane z czystego Warpstone, znane jako Fellblade, i uciekła. Wycieńczony ostatni żywy król Nehekhary ostatkiem sił zamachnął się i uderzył tuż przed końcem rytuału Nagasha, obcinając mu rękę i głowę, a tym samym zabijając go.

Kiedy wydaje ci się, że pokonałeś złego czarnoksiężnika, ale zapomniałeś zniszczyć każdego przedmiotu, który kiedykolwiek miał w rękach.

Niestety to nie koniec historii. Nagash jest Saurono-Voldemortem świata Warhammera. Rada Trzynastu (rząd Skaveński) po śmierci ciała spaliła szczątki Nekromanty używając Warpstone’ów a potem rozrzuciła po świecie jego prochy. Niestety nie byli w posiadaniu jego dłoni i korony, które zabrał ze sobą Alcadizaar. Przez długie lata te artefakty podróżowały po świecie z miejsca na miejsce, podczas gdy prochy Nagasha powoli pełzły do Czarnej Piramidy… Korona i ręka, z którymi oddalił się Alcadizaar, po jego śmierci trafiły w ręce szamana Kadona. Podpuszczony szeptami Nagasha płynącymi z jego korony na grobie Alcadizaara zbudował miasto zwane Mourkain. Było stolicą królestwa ogarniającego znaczną część Badlands. Napędzany informacjami płynącymi z korony, Kadon zaczął odtwarzać Books of Nagash, a także zarządził, że od tej chwili wszyscy jego poddani będą oddawać cześć Wielkiemu Nekromancie. Po latach cywilizacja Mourkain upadła przygnieciona wielkim zielonym Waagh! Warlorda Dorka Redeye, a artefakty po Nagashu zniknęły schowane przez kultystów.

W czasie gdy Sigmar założył Imperium Ludzi, Nagash wstał z martwych. Przez te wszystkie lata popiół po spaleniu jego ciała uformował się w piękny czarny szkielet (z wyjątkiem ręki odciętej przez Alcadizaara) i Nagash mógł znów chodzić po świecie. Okazało się jednak, że nieumarła populacja Nehekhary nie jest szczególnie chętna by służyć Nagashowi, w końcu to on jest odpowiedzialny za fakt, że w całej krainie nie ma ani jednej żywej duszy. Nie mógł też stawić czoła wszystkim Tomb Kingom na raz, a przynajmniej nie bez swojej korony i ręki. Niepocieszony udał się do swojej samotni – Nagashizzaru. Ze złością odkrył, że forteca jest okupowana przez Skavenów, którzy przez lata wykradali nagromadzony przez Nagasha Warpstone. Zdenerwowany Nagash rozkazał bramom się otworzyć i rozwiązał problem gryzoni. Zawiedziony Nekromanta zauważył, że większość Warpstone już zniknęła, przez co nie da rady odtworzyć rytuału, który miałby ożywić wszystkie zwłoki na świecie, ale na szczęście to tylko jeden ze sposobów zdobycia władzy nad światem, jeśli praktycznie jest się Bogiem Śmierci. Rezolutny Nagash postanowił najpierw odtworzyć z metalu swoją brakującą rękę. Następnym krokiem było zdobycie informacji o położeniu korony i jego prawdziwej ręki, dlatego przywoławszy duchy zmarłych, dowiedział się po kolei, co stało się z Alcadizaarem oraz Kadonem i okazało się, że korona znajduje się w rękach Moratha – potomka Kadona. Postanowił więc się okryć jakimiś fatałaszkami i ruszył na północ, gdzie okazało się, że Morath nie żyje, poległ z ręki Sigmara, który jest teraz w posiadaniu jego korony.

Czemu to zawsze jest zakapturzona postać? Przecież nikt z żyjących nie kojarzył Nagasha z wyglądu… Czemu nie może mieć złowrogiego wyrazu twarzy? Albo maski?

Podczas przechadzki po lesie, Sigmar napotkał zakapturzoną postać, która złożyła pierwszemu cesarzowi ofertę: oddajesz koronę Nagasha, uginasz kolano i stajesz się sługą, albo Imperium tonie w morzu śmierci. Po takich właśnie zagrywkach można poznać, ze Nagash kończył szkołę Magii i Czarodziejstwa, a nie SGH. Sigmar oczywiście odrzucił ofertę, która ani trochę nie była dla niego korzystna i rozpoczął szykowanie się do wojny z nieumarłymi. Niestety zwerbowanie armii z wielkiego Imperium Ludzi wymagało czasu, a czasu akurat Sigmar miał niewiele. Fala trupów zalała całą krainę rozdzielając się i atakując każdą z prowincji w tym samym czasie, gdyż Nagash wiedział, że Imperium jest najsilniejsze gdy jest zjednoczone, a jak będzie mogło się zjednoczyć, jak każda z prowincji będzie musiała się bronić przed nieprzebranymi legionami nieumarłych?

Jak zwykle, czarny charakter musi mieć jakiś słaby punkt. Imhotep miał koty, Nagash ma czapkę…

Z pomocą ludzkości przybył Eoforth, uczony ze stolicy Imperium – Reikdorfu. W rozległej Wielkiej Bibliotece stolicy Imperium znajdowała się cała sekcja książek Moratha. Po przejrzeniu ich Eoforth dowiedział się więcej o postaci zwanej Nagashem. W manuskryptach była informacja, że źródłem zarówno największej mocy, jak i słabości Nagasha jest jego Korona. Sam Sigmar wiedział już o niej co nieco, gdyż po zabiciu Moratha i zdobyciu tego trofeum nosił je przez chwilę, ale słysząc złowrogie szepty Wielkiego Necromanty zdecydował, że Koronę należy ukryć.

Zmagania Imperium Ludzkości z legionami nieumarłych wydawały się bardzo jednostronne. Każde zwycięstwo ludzi znaczyło niewiele, gdyż wszyscy martwi i tak dołączali do rosnących z każdą bitwą sił Nagasha. Sigmar stwierdził, że najlepiej będzie mu koordynować armiami Imperium ze stolicy. Nagash natomiast tym razem docenił swojego przeciwnika i lwią część armii skierował właśnie na wrogą stolicę – Reikdorf.

Gdy umarli byli już pod bramami miasta, Sigmar przed bitwą udał się na cmentarz – Hill of Heroes. Odmówiwszy modlitwę do Boga Śmierci – Morra, ukazały się mu duchy jego zmarłych bliskich, między innymi jego ojca Bjorna. Gdy wszystkie aparycje poza ojcem zniknęły, Bjorn wskazał ręką na Reikdorf i poradził synowi przed starciem, że poznanie i zrozumienie wroga jest kluczem do jego pokonania. Zrozumiawszy, co ojciec miał na myśli,  Cesarz zaczął się przygotowywać do bitwy. Zebrawszy wojowników, opuścił miasto, aby stoczyć bitwę na brzegach rzeki Reik.

Początkowo impet szarży zapewnił ludziom przewagę, ale nie na długo, niezliczone zastępy nieumarłych otoczyły armię Reikdorfu i zaczęły wygrywać. Sigmar jednak wiedział, że nie chodzi o pokonanie wszystkich szkieletów co do ostatniego. Ważniejsze jest zniszczenie tego, który nimi steruje. Z Koroną Nagasha na głowie znalazł Wielkiego Nekromantę w zgiełku bitwy i ruszył na niego. Ten, rozwścieczony faktem, że byle śmiertelnik nosi jego Koronę,  zaatakował z furią, próbując jednocześnie zerwać nakrycie z głowy Sigmara. Na szczęście dla Sigmara Korona zapewniała mu ochronę przed magią Nagasha, dzięki czemu miał jakiekolwiek szanse w tym starciu. Niestety Nagash był dużo potężniejszy niż mógł się tego spodziewać Cesarz,  który po otrzymaniu potężnego uderzenia upadł na kolana. Jednak przed zadaniem ostatecznego ciosu powstrzymała Nagasha nadciągająca od horyzontu odsiecz sojuszników Imperium. Sigmar wykorzystał ten krótki moment dezorientacji i ściągnął koronę. Zobaczywszy to, Nagash, zaślepiony perspektywą zjednoczenia się ze swoją ulubioną czapką, zapomniał o całym świecie i sięgnął po nią. Na to właśnie czekał Sigmar i potężnym uderzeniem zatopił Ghal-Maraz w klatce piersiowej Nagasha. W taki sposób Wielki Nekromanta umarł po raz drugi…

W ten sposób kończymy pierwszą część opowieści o przyszłym Bogu Śmierci. W następnym wpisie dowiemy się, w jaki sposób tym razem Nagash wrócił do życia, a także jak został Bogiem Śmierci w Mortal Realms. Mam nadzieję, że nic nie pokręciłem 😉 A Wy co myślicie o początkach kariery Nagasha?

Pamiętajcie, żeby nas śledzić na Facebooku, Twitterze i Instagramie, linki znajdziecie jak zawsze na samym dole strony!

 

EDIT: Część druga historii Nagasha

 

4 odpowiedzi do “Nagash – człowiek, który został szkieletem”

  1. Bardzo dobrze, że piszecie takie historie.
    Niech młodzi chociaż trochę poznają świat.
    Nawet, jeżeli opowieści są stronnicze 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *