Jak zacząć z Age of Sigmar VI: Idoneth Deepkin

Jeśli pracownicy Games Workshop próbowali utrzymać zawartość nowego podręcznika w tajemnicy przynajmniej do premiery, to wyszło im to tak samo dobrze, jak Teclisowi stworzenie nowych elfów.

Bo chyba nikt nie ma wątliwości, że ani jedno, ani drugie nie do końca się udało? Jeśli chodzi o battletome, to na międzynarodowych forach od dawna krążą informacje o warscrollach, abilitkach, artefaktach, command traitach… generalnie o wszystkim, co każdego gracza interesować powinno. Nie jestem pewna, na ile to kontrolowane wycieki, a na ile samowolka pracowników zaangażowanych w opracowywanie podręcznika, ale faktem pozostaje, że w zasadzie do pełni szczęścia brakowało nam dosłownie kilku stron informacji.

Okoliczności powstania nowych elfów są w pewnych aspektach podobne – Teclis też się starał, też chciał dobrze, ale ostatecznie machnął ręką na całą tę sytuację i dał swoim „dzieciom” wolną rękę. Chodzi mianowicie o to, że Teclis był jednym z elfów, którzy zapolowali na Slaanesha i próbowali odzyskać zjedzone przez boga chaosu elfie dusze. Ten punkt programu można zaliczyć do udanych – udało im się doprowadzić do zwymiotowania długouchów,  którymi się między sobą potem podzielili (w zamyśle miał być to podział sprawiedliwy, ale wiemy jak to bywa z elfami, zwłaszcza jeśli jednym z nich jest zawistna, mściwa Morathi – w efekcie trochę więcej odzyskanych elfów trafiło pod jej skrzydła) i rozeszli się na wszystkie strony Realmsów z zamiarem odbudowania elfiej potęgi. Teclis chciał stworzyć postaci szlachetne, dobre, mądre, potężne – a skończyło się na tym, że coś tam ulepił, ale nie dość, że te stworzenia zaczęły się kłócić i bić między sobą, to jeszcze okazało się, że żeby żyć – konsumują dusze. Nietrudno się domyślić, że ich ojciec nie był szczególnie zadowolony – nawet zalągł mu się w głowie pomysł, żeby ich wykończyć, ale inny ważny elf – Tyrion – wstawił się niejako za nimi i ostatecznie pozwolono Idonethom skryć się w głębi oceanu.

I w tej sytuacji ich poznajemy – Idoneth Deepkin, proszę Państwa, głodni dusz, skorzy do walki, ujeżdżający morskie stwory i mający wrogów w zasadzie w każdej części Mortal Realms. Z Nagashem się nie lubią, bo kradną mu dusze; z Morathi się nie lubią, bo jej elfki mają ponoć szczególne właściwości odżywcze; z Alarielle się nie lubią, bo ją kiedyś napadli, a ona w odwecie zabiła ich legendarnego wojaka… Względna zgoda panuje pomiędzy Idonethami a Sigmarem i jego dziećmi – ale tylko dlatego, że ze Stormcastów nie da się wyssać duszy. Przyjemniaczki, prawda?

Mam wrażenie, że równie podstępni są dla generała, który dowodzi ich armią. Mają bardzo ciekawe mechaniki (chociażby zmiana ich dodatkowych bonusów w zależności od tury walki czy ograniczenie zasięgu strzelania przeciwnikowi do najbliżej znajdującego się unitu), ale z założenia są raczej elitarną armią, która musi mieć precyzyjny plan na każdy etap bitwy – inaczej wszystko może się posypać, a miejsca na improwizację jest niewiele.

Jeśli jeszcze nie graliście w Age of Sigmar, to zachęcam do zajrzenia do lokalnego sklepu figurkowego, gdzie na pewno będziecie mogli poznać zasady tego bitewniaka pod bacznym okiem bardziej doświadczonych graczy. Niektóre miejsca oferują cykliczne spotkania z danym bitewniakiem (jak na przykład sigmarowe środy w FGB), w innych trzeba się umówić na indywidualne lekcje, ale to na pewno dobry pomysł na sam początek. Poniżej znajduje się lista lokali do gry w większych polskich miastach:

Ale od początku! Jak zacząć ich zbierać? Oczywiście sposobów ich złożenia jest mnóstwo, nawet mimo ograniczonej ilości modeli, ale postaram się tutaj zaproponować opcję bez rujnowania portfela, a z dużą ilością zabawy. Nie ma na razie żadnego zestawu – ani startowego, ani Start Collecting!, a to z kolei ma swoje plusy i minusy. Minusem na pewno jest to, że każde pudełko osobno to zazwyczaj większy koszt, ale z drugiej strony niewątpliwy plus jest taki, że kupimy dokładnie to, co chcemy, bez konieczności zapełniania swojej figurkowej półki niepotrzebnymi unitami czy bohaterami.

Skoro już jesteśmy przy temacie kupowania, to zacznijmy od budowania naszej bandy do Path to Glory. Planowana lista zakupów to dwa pudełka Akhelian Ishlaen Guard (cena za jeden box nie jest jeszcze znana, ale szacunkowa kwota to około 175 zł, w lokalnych sklepach oczywiście znajdziecie taniej), jeden Akhelian King (125 zł) i jeden zestaw Namarti Thralls (150 zł). Przyda się także przynajmniej jedno pudełko Gloomtide Shipwreck (125 zł). A oto moja propozycja bandy:

Allegiance: Idoneth Deepkin
Champion
Akhelian King with Bladed Polearm (3 followers)
Followers
10 Namarti Thralls (zajmują 1 miejsce unitu followerów)
3 Akhelian Ishlaen Guard (zajmują 1 miejsce unitu followerów)
3 Akhelian Ishlaen Guard (zajmują 1 miejsce unitu followerów)

Wygląda może mało różnorodnie, ale synergie są widoczne na pierwszy rzut oka – champion sam dość dobrze bije, plus daje przerzuty hitów “1” w 12″ od siebie dla innych Akhelian units, a dodatkowo jego command ability dodaje 1 do charakterystyki ataku wybranemu unitowi Idoneth Deepkin w 12″ od niego w czasie High Tide (czyli w czasie rundy, w której to Idoneci atakują przed wszystkimi innymi unitami). Warto wspomnieć, że te 12″ mierzymy “wholly within”, więc każda podstawka z danego unitu musi przynajmniej odrobinkę mieścić się w tym dwunastocalowym bąblu. Oczywiście to trochę utrudnia grę, ale weźmy pod uwagę, że stół do Path to Glory nie ma olbrzymiej powierzchni, a podstawki naszych węgorzy są na tyle duże, że daje to troszkę pola do manewru. Co do samych węgorzy, to zdecydowałam się w większości na opcję defensywną – ci panowie nie biją może najmocniej na świecie, chociaż nie robią też wstydu, ale z całą pewnością ciężko ich będzie zdjąć. Są twardsze niż ich ofensywne złożenie, a po podliczeniu okazało się, że stosunek damage/point jest podobny do panów z rendem przy szarży. Będą też idealnym workiem do zbierania ataków z dystansu (ignorują renda, a dodatkowo wystawieni na przód naszej armii zbiorą wszystkie zasięgowe ataki dzięki umiejętności Forgotten Nightmares, która pozwala przeciwnikowi strzelać tylko do najbliższego unitu). Siłą uderzeniową mają być Namarti Thralls – odpowiednio długo schowani na tyłach armi przeżyją do ich kluczowej szarży, a ich elastyczne ataki (w zależności od tego, co biją) pozwolą uszczuplić szeregi wroga. Nie zapominajmy też oczywiście o elemencie scenerii – Gloomtide Shipwreck – który możemy za darmo wystawić, a wokół którego na 6″ (niestety znów wholly within) wszyscy Idoneci dostają warda na 6+ zarówno na nieobronione rany, jak i na mortale. Dodatkowo każdy unit wroga w 3″ od statku dostaje mortale – skoro dają takie ustrojstwo za darmo, to czemu by z niego nie skorzystać?

Jeśli natomiast chcielibyśmy rozwinąć płetwy (hehe) i zagłębić się (hyhy) nieco bardziej w rozgrywki Matched Play, to mamy już piękną bazę pod ciekawą, elastyczną armię – względnie bezpieczną w pierwszej turze (cover dla wszystkich unitów od Low Tide – a Akhelian Guards ani Akhelian King nie mają keywordu Monster, więc z tego coveru skorzystają), bardzo mobilną w drugiej (Flood Tide i możliwość biegu i szarży, co przy move characteristic węgorzy równym 14″ pozwoli nam przemierzyć pół stołu bez żadnego problemu – czy to żeby wyjąć miękkie cele, czy żeby zająć znaczniki), a wreszcie baaaardzo mocno bijącą w trzeciej (High Tide i buffy). Można dokupić jeszcze jedno pudełko Namarti Thralls za 150 zł, do tego dorzucić Isharann Tidecaster (75 lub 100 zł, sugeruję się tu ceną Pana Kalmara), Isharann Soulscryer (75 lub 100 zł) i oto mamy listę na 1000 punktow Matched Play:

Allegiance: Idoneth Deepkin
Enclave: Fuethán
Leaders:
Akhelian King with Bladed Polearm (240)
- General
- Command Trait: Merciless Raider
- Artefact: Sanguine Pearl
Isharann Tidecaster (100)
- Lore of the Deeps Spell: Arcane Corrasion
Isharann Soulscryer (100)
Units:
10 Namarti Thralls (140)
10 Namarti Thralls (140)
3 Akhelian Ishlaen Guard (140)
3 Akhelian Ishlaen Guard (140)
Total: 1000/1000
Allies: 0/200
Leaders: 3/4, Battlelines: 4 (2+), Behemoths: 0/2, Artillery: 0/2
Wounds: 61

Plan na grę nie różni się znacząco od tego, który zaproponowałam w Path to Glory – najpierw wytrzymujemy ewentualny ostrzał przeciwnika, wystawiając defensywne rybki na sam przód naszej armii, potem rozpływamy się po stole i zabijamy to, co najprawdopodobniej uda nam się wyjąć w jedną turę, a następnie dokonujemy zmasowanego ataku, korzystając z buffów i High Tide. Nasz generał jest dodatkowo chroniony wardem na 5+ z artefaktu przeciwko nieobronionym ranom i mortalom, a żeby upewnić się, że będzie w stanie nadążyć za innymi szybkimi rybkami i zawsze znaleźć się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie, dajemy mu przerzuty na bieg i szarżę z command traita. Oprócz tego dołożyłam do armii czarodzieja – może on i marny, ale czarodziej zawsze się przyda, zwłaszcza z zaklęciem na 48″ (im dalej znajduje się cel ataku, tym więcej mortali obrywa, a casting value 6 to nie jest niewykonalny rzut). Zawsze też może rzucić swoje zaklęcie z warscrolla, którym odejmuje 1 od hit rolli wybranemu unitowi przeciwnika w 18”, a dodatekowo ten unit na początku naszej następnej hero phase oberwie D3 mortali. Kolejnym bohaterem jest Isharann Soulscryer – pozwala zrobić deepstrike zamiast ustawiać wszystko od razu na stole, daje bonusy do szarży, a dodatkowo ma keywordy Hero i Priest, więc tym łatwiej będzie skorzystać z morskich rytuałów. W grach Matched Play również możemy korzystać z Gloomtide Shipwreck, a to zawsze i dodatkowa ochrona dla naszych modeli, i ewentualne obrażenia dla śmiałków, którzy odważyli się podejść do zapomnianego przez świat i elfy (a już na pewno przez Teclisa) wraku. A skoro już przy zapominaniu jesteśmy, to nie można zapomnieć o enklawie Fuethán, którą wybrałam dla tej armii – przerzut “1” na trafienia w drugiej turze, kiedy działa Flood Tide, ale to nie koniec – w czwartej turze dzięki tej enklawie korzystamy z Flood Tide zamiast z Ebb Tide, więc przerzutów używamy dwukrotnie. Dodatkowo nasze mounty mają przerzut „1” na zranienia w combacie, co zwiększy ich siłę uderzeniową.

Ta rozpiska daje moim zdaniem sporą dozę elastyczności jeśli chodzi o rozszerzanie jej na 2000 punktów Matched Play – jest miejsce na dodatkowe Behemothy i wielkie stwory w stylu rekinów i żółwia, ale jeśli mamy ochotę na małą hordę Thralii, to też trochę się ich tu zmieści. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że tę armię można złożyć na mnóstwo sposobów (co już wcześniej podkreślałam), a dodatkowo ile graczy, tyle opinii na temat konkretnych rozpisek, więc zachęcam do dyskusji – jeśli macie lepszy albo po prostu inny pomysł na armię, to bardzo chętnie go poznamy! 😉 Ceny niektórych pudełek, jak pisałam, są raczej domysłem, ale jak tylko poznamy konkretne kwoty, to uzupełnię te informacje.

Tymczasem bardzo Wam dziękuję za poświęcenie chwili na przeczytanie kolejnego wpisu o Age of Sigmar (co poradzić, że tyle się tu teraz dzieje?!). Jak zwykle zachęcam do zaglądania na nasze media społecznościowe – Facebooka, Twittera i Instagrama, na które wrzucamy nasze codzienne zmagania z szarym plastikiem i mniej lub bardziej epickimi bitwami. Wszystkie linki znajdziecie poniżej ;).

Do zobaczenia!

2 odpowiedzi do “Jak zacząć z Age of Sigmar VI: Idoneth Deepkin”

  1. W Warszawie jest jeszcze kilka sklepów z Age of Sigmar jak nowo otwarty Paladynat, czy Wargamer, Grall 🙂
    Poza tym tekst mi sie bardzo podoba i jest trafny. Bedziemy go polecali naszym graczom!

    1. Cieszymy się, że wpis się podoba. Zdajemy sobie sprawę, że FGB nie jest jedynym miejscem w Warszawie do grania, ale staramy się polecać miejsca, o których wiemy, że można regularnie grać z dużą ilością osób w dany system, a także które organizują gry wprowadzające/pokazowe 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *