It’s good to be bad – historia Archaona

Dzisiejszy wpis będzie trochę inny niż wszystkie dotychczasowe, mianowicie skupimy się w nim wyłącznie na fluffie i historii świata Age of Sigmar. Jako pierwszy pod lupę trafia ktoś, bez kogo nie zaczęłaby się Era Sigmara i o dziwo nie chodzi nam o samego twórcę Stormcastów. Mowa o Archaonie – handlarzu, przedsiębiorcy, spryciarzu, generale, wizjonerze. Bez zbędnego przedłużania zapraszamy do lektury!

Kiedy istniało jeszcze Imperium Ludzi w Starym Świecie, na północ znajdowały się wikingo-podobne plemiona czczące Bogów Chaosu. W jednym z tych plemion żył wieszcz, który pewnego dnia przepowiedział, że efektem spotkania Północy z Południem będzie następny Everchosen. Co to dla nas oznacza? Oznacza to, że Grand Marshal of the Apocalypse jest dzieckiem z gwałtu popełnionego przez jednego z Vargów na niewinnej kobiecie z prowincji Nordland podczas najazdu barbarzyńców.

 

Po narodzinach Diedericka Kastnera jego matka wyszła za mąż, dzięki czemu przyszły Archaon miał przybranego ojca. Niestety zmarła, po jej śmierci ojczym wyrzucił go z domu, opuszczony Archaon został przygarnięty przez Templariuszy Sigmara z zakonu “Order of the Twin Tailed Comet”. Od tego czasu mały Archaon wyrósł na potężnego templariusza, “nawracającego” niewiernych na lewo i prawo. Niestety w pewnym momencie dowiedział się, że w jego żyłach płynie krew barbarzyńców, którym przez całe swoje dotychczasowe życie próbował wbić do głowy mieczem jedyną i słuszną wiarę. Ta informacja przewróciła jego świat do góry nogami. Pewnej nocy podczas modlitwy przed wielkim posągiem Sigmara uświadomił sobie, że nie otrzyma żadnej odpowiedzi, więc odrzucił wiarę w Sigmara i opuścił zakon.

Konsekwencją jego wyborów była naprawdę ciężka sytuacja, z jednej strony dezerter-templariusz, z drugiej strony zabijał Norscan w setkach, więc niespecjalnie mógł liczyć na ich sympatię. Jakie było jego wyjście z tego impasu? Sprytny Diedrick wpadł na pomysł, że musi zostać największym bad-assem ze wszystkich. W związku z tym rozpoczął swoją ponad stuletnią wyprawę, której celem było zdobycie najpotężniejszych artefaktów Starego Świata – Six Treasures of Chaos. Czym były te artefakty? 

  • Eternally Burning Mark of Chaos – zdobyty przez Archaona jako pierwszy, ciężko to nazwać skarbem, bo to tylko znaczek oznaczający błogosławieństwo wszystkich czterech Bogów Chaosu
  • Crown of Domination – starożytny hełm pozwalający kontrolować umysły krnąbrnych sług chaosu, a dodatkowo wzbudzający strach wśród wrogów
  • Eye of Sheerian – nazwane na cześć Tzeentchowego Czarnoksiężnika, który je odkrył. Daje wgląd w przyszłość co pozwala mu jeszcze lepiej dowodzic legionami w czasie walki. Umieszczone w koronie ujawnia swoją dodatkową moc – możliwość przewidywania ataków wroga
  • Armour of Morkar – super potężny pancerz pierwszego Everchosen Chaosu – Morkara, który w przeciwieństwie do Archaona zginął z rąk Sigmara
  • Steed of the Apocalypse – w niektórych kręgach znany jako Dorghar. Demoniczny zmiennokształtny wierzchowiec, w starym świecie miał postać konia, teraz jest bardziej smokiem z kopytami. Ma ciekawą zdolność, gdy zabija wroga może pochłonąć duszę pokonanego rosnąc w siłę. Gdy po zniszczeniu Starego Świata Archaon walczył o swoje miejsce w Realm of Chaos, Bogowie (z wyjątkiem nieobecnego już wtedy Slaanesha) wysyłali przeciwko Archaonowi demony, które on pokonywał, a potem karmił nimi Dorghara, co tłumaczy trzy różne głowy
  • Slayer of Kings – po prostu demon zaklęty w miecz

 

W międzyczasie organizował potężną armię złożoną z barbarzyńców, którzy jeszcze niedawno byli jego wrogami. Jak zyskał ich szacunek? Prymitywne plemiona szanują siłę ponad wszystko, a ciężko nie szanować gościa, który przyszedł i bez cienia wysiłku zmasakrował człowieka, który jeszcze do niedawna był podziwiany przez plemię jako niepokonany wódz. Na czele coraz liczniejszej armii Archaon zdobywał kolejne artefakty, przeskakując po drodze nad kłodami rzucanymi mu pod nogi przez jego przyszłych sojuszników – Bogów Chaosu. Aby zrozumieć czemu nie pomagali mu od razu, trzeba pamiętać, że Khorne, Nurgle, Tzeentch i Slaanesh nie lubią siebie nawzajem, ale tym bardziej nie przepadają za ludźmi przyłażącymi z zewnątrz i dmuchającymi im w kaszę. W związku z tym taki na przykład Nurgle zobaczywszy, że Archaon podbił plemię, które do niedawna oddawało mu cześć zdenerwowany wysyłał bandę wojowników chaosu, którzy byli jego wyznawcami, z nadzieją, że poskromi ambicje Archaona. Podobnie robili pozostali Bogowie, ale wszyscy z takim samym skutkiem – porażką.

Typowy wódz oddany Khorne’owi nie jest w stanie zdzierżyć faktu, że wieś sąsiadująca z jego osadą oddaje cześć Tzeentchowi, w związku z tym zbierał dzielnych wojów i mordował całą wioskę, do ostatniej osoby. Co odróżniało Archaona od innych wodzów to fakt, że zdawał sobie sprawę, że zjednoczeni Bogowie Chaosu nie mają sobie równych.  Walczył z armiami oddanymi konkretnym Bogom, ale nie wyrzynał ich w pień. Zamiast tego składał im propozycję – wierzysz sobie w kogo chcesz, ale pracujesz dla mnie, albo umierasz. Oczywiście to też nie spodobało się Wielkiej Czwórce, no bo jak to, tu wierzysz sobie we mnie, Khorne’a, a słuchasz kogoś innego. Zdenerwowani Bogowie zaczęli więc nasyłać na Archaona armie demonów, ale niezależnie od tego z czym by mu się przyszło zmierzyć Everchosen znajdował sposób na przechytrzenie, albo pokonanie przeciwników, a każda kolejna przeszkoda sprawiała, że potęga Archaona rosła. Dzięki rosnącej potędze mógł spełnić swoje ostateczne marzenie – zostanie piątym Bogiem. Co by nie mówić o Archaonie, lubił pokazywać, że jest niezależnym czempionem Chaosu. Na koniec End Times również dał się poznać jako ktoś, kto nie pozwoli byle bóstwom się kontrolować – zamiast oddać Stary Świat we władanie Ruinous Powers postanowił go zniszczyć.

Po wydarzeniach End Times Archaon dostał swój własny kawalek ziemi w krainie Chaosu –  cytadelę Varanspire. Wielki zamek, a w jego wnętrzu komnata z tronem pod którym wodzowie składali dary upamiętniające krainy, które do tej pory zostały podbite pod wodzą Archaona. Jednakże jeszcze na nim nie siedział. Jedno możliwe wytłumaczenie to fakt że prawdopodobnie nie jest zbyt wygodny. Bardziej logiczną przyczyną wydaje się to, że Archaon zasiądzie na tronie dopiero kiedy nie zostanie już nic do podbicia i stanie się pełnoprawnym Bogiem Chaosu. Pomóc w realizacji tego celu mają mu jego wierni pomagierzy – Varanguard i Gaunt Summoners of Tzeentch. Jego najbardziej oddani poplecznicy to Varanguard. Są podzieleni na 8 kręgów. Opis w Battletomie Everchosen pozwala wnioskować, że pierwszy krąg to ci słabsi, natomiast z każdym kolejnym kręgiem aż do ósmego ich siła rośnie. Oczywiście “słabsi” jest określeniem względnym. Są słabsi od tych z ósmego kręgu, ale i tak każdy  z nich jest wystarczająco potężny aby być wodzem władającym swoja armią.  Gaunt Summonerzy są swoistymi telefonami Archaona. Ich siedzibą była twierdza Whisperfane w krainie Chaosu. Pragnąc ich mocy Archaon postanowił ich sobie podporządkować. Wysyłał przeciwko nim swoje zastępy, ale nie mógł poradzić sobie z magicznymi barierami które raz za razem niszczyły jego żołnierzy. Oczywiście Summonerzy nie doceniali swojego przeciwnika, więc pewni zwycięstwa kpili sobie z niego z murów swojej cytadeli. Ale jak zwykle nasz spryciarz miał plan – z każdą nieudana próbą dowiadywał się o Gaunt Summonerach coraz więcej. W ten sposób udało mu się odkryć się ich imiona i najpierw rzucił zaklęcie mające na celu zadanie im niewyobrażalnego cierpienia. Dopiero gdy zaczęli błagać o śmierć postanowił znów użyć prawdziwych imion Summonerów, tym razem do zaklęcia, którym ich do siebie przywiązał. Dzięki nim Archaon może szybko przekazywać wiadomości miedzy światami i lepiej koordynować ataki. Poza swoimi własnymi prywatnymi sługusami nasz Grand Marshal of the Apocalypse jest najwyższym dowódcą wszystkich armii chaosu składających się ze śmiertelników i bestii. Niezależnie od tego do kogo się modlą, jak Archaon wzywa trzeba odpowiedzieć na wezwanie i rzucić wszystko czym się do tej pory zajmowali.

Jednym z takich wezwań był początek Age of Chaos. Archaon zmobilizował swoje armie w celu podboju Mortal Realms. Gdy padły bramy i Chaos wtargnął do świata Archaon był na przedzie swoich legionów. Udało mu się nawet pokonać Nagasha. Najpierw go zmanipulował, dzięki czemu siłom Everchosen udało się przejąć Allpoints – miejsce istniejące między światami, zawierające portale umożliwiające swobodne przemieszczanie się z jednego Mortal Realm do drugiego, innymi słowy kluczową lokację ze strategicznego punktu widzenia. To nie był koniec interakcji między Archaonem a Nagashem, podczas walk w Shyish pokonał go w walce, przez co Bóg Śmierci musiał się regenerować przez długie lata. Miał też okazję wykazać się swoim niesamowitym sprytem oszukując samego Sigmara. Podczas Battle of the Burning Skies Archaon pojawiwszy się od razu wzbudził zainteresowanie obecnego już na polu bitwy Sigmara. Zdenerwowany God-King rzucił młotem w swojego odwiecznego wroga.  Niestety okazało się, że Archaon przewidział napad gniewu Sigmara i celem rzutu Ghal-Marazem nie był on sam, a jedynie jego iluzja. Bez wątpienia zażenowany pokazem swoich umiejętności (jak się ma jeden atak to nawet jak trafia na 0+ nigdy się nie uda, zawsze tak jest, patrz Skull Cannon, Spear of Kurnoth etc.) Sigmar wycofał się do Azyru i zamknął bramy przed nosem sił Chaosu. Archaon stwierdził więc, że nie da rady wejść do krainy Sigmara, ale poza nią jest jeszcze 7 Mortal Realms, które nie zostały całkiem podbite…

Uważam, że Archaon jest świetną postacią. Wszędzie gdzie się pojawia wzbudza grozę, jest zły do szpiku kości. Poza tym jest naprawdę cool. Z jednej strony ostentacyjnie pokazuje Bogom Chaosu, że nie należy do żadnego z nich, a z drugiej strony jest tak skuteczny, że jest im bardzo ciężko się kłócić z rezultatami i urokiem osobistym Archaona, dzięki czemu ciągle obsypują go coraz to nowymi darami i błogosławieństwami. Jest też dla nich świetną inwestycją. Żaden z Bogów Chaosu nie jest w stanie się ukazać fizycznie, w Mortal Realms, natomiast Archaon, dzięki temu, że wciąż jest człowiekiem i może egzystować w Mortal Realms pomaga w realizacji ich planów lepiej niż ktokolwiek inny. Uważam również, że ciekawa jest dynamika między Archaonem a Sigmarem. Kiedyś, jeszcze jako Diedrick, Archaon był jednym z ludzi modlących się do Sigmara, teraz jest jego antytezą. Obaj są ludźmi, którym udało się przekroczyć granice tego, co jest możliwe dla człowieka. Z tą tylko różnicą, że Sigmar stał się pełnoprawnym Bogiem Niebios po wchłonięciu Wind of Magic, natomiast Archaon ciężką pracą, sprytem i bezwzględnością sam osiągnął ten poziom. 

To by było na tyle, jeżeli chodzi o nasze opracowanie historii jednej z pierwszoplanowych postaci Age of Sigmar. Mamy nadzieję, że podobało Wam się, jeżeli chcecie więcej wpisów w tym stylu, macie życzenie poznać historię jakiegoś konkretnego wydarzenia lub postaci to koniecznie dajcie nam znać w komentarzach!

Pamiętajcie, żeby śledzić nasze profile na Facebooku, Twitterze i Instagramie, linki znajdziecie na samym dole strony. A tymczasem do następnego!

4 odpowiedzi do “It’s good to be bad – historia Archaona”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *